-Pamiętam jak pierwszy raz się upiłaś. Musieliśmy Cię z ogniska do domu nieść na rekach.-zaśmiał się Jack.
Uśmiechnęłam się.
Impreza trwała dosyć długo a ja powoli robiłam się senna.
-Ja to i tak zawsze będę pamiętać to jak za nami łaziłaś. Dzieciak ledwo co się nauczył przemieniać a już chciał chodzić na polowania. -uśmiechnął się Jacob.
-Na polowania?
-Yhm. Nie można było Cię do domu wygonić.
-Może wypijmy zdrowie jubilatki.-zaproponowała Caroline.
Wznieśliśmy toast. Spojrzałam na Sama. Wiedziałam że nie czuje się tu komfortowo wśród wilkołaków.
Ja za bardzo też nie. Niby każdy był dla mnie miły jednak nie wiedziałam czasem co mam powiedzieć i jak się zachować. Oni wiedzieli o mnie więcej niż ja sama o sobie. Chciałam odzyskać pamięć.
-Sam idziesz się przewietrzyć?-zaproponowałam.
Zgodził się.
-Dziękuje wam za pamięć. Było na prawdę miło ale jestem już zmęczona. -powiedziałam.
Wyszliśmy.
-Dziękuje że byłeś tu ze mną.
-Nie ma sprawy.
-Mili są i polubiłam ich jednak... dziwnie jest wiedzieć że wszyscy wiedzą o tobie tyle a ty nic nie pamiętasz..
-Nie twoja wina.
-Wiem..
Szliśmy chodnikiem w stronę centrum.
-Może pojedziemy do mnie?-zaproponował.
-A twoje rodzeństwo?
-Nie powinni być w domu.-powiedział.
-W sumie.. u mnie pewnie tamci będą siedzieć do rana a jestem już na prawdę zmęczona.-zaśmiałam się.
Wróciliśmy się po samochód Sam i pojechaliśmy do jego rodzinnego domu.
-Mam szampana. Zainteresowana?-zapytał.
-Jasne!

Kiedy korek wystrzelił przestraszyłam się.
-Co ty taka strachliwa.
-Oj tam.-odparłam z uśmiechem.
Sam rozlał szampana do kieliszków.
-Wszystkiego najlepszego.-powiedział wznosząc toast.
Napiliśmy się.
-Mmmm.. pyszny!-uśmiechnęłam się.
-Jeden z najlepszych.
-Był pewnie drogi.
-Nie tak bardzo.
-Dla ciebie bogaczu na pewnie nie.
-Nie jestem bardzo bogaty. Po prostu oszczędzałem przez pewien czas.
-Miałeś na to sporo czasu staruszku. Wiesz że to jest zboczone? JA taka młodziutka..-zaśmiałam się.
-Taka malutka różnica wiekowa. Całe 500 lat.
-Jejku jesteś na prawdę baaardzo stary.-uśmiechnęłam się zadziornie.
-Baaardzo???-odpowiedział uśmiechem i złapał mnie w swoje ramiona.

Pocałowaliśmy się namiętnie. Czułam że to ten jedyny.
-Ale bardzo mnie kręcisz..-wyszeptałam pomiędzy pocałunkami.
Podszedł ze mną do łóżka cały czas się całując. Po drodze zdjęłam jego koszulkę.
Położył mnie na plecach a sam nachylił się nade mną wracając do całowania.
Byłam pewna co chcę i wiedziałam ze niczego nie będę żałować. Bo jak można by żałować tego że się kogoś kocha? Szczególnie jeśli jest to odwzajemnione uczucie. Chciałam być z Samem i wiedziałam że nic nie będzie w stanie nas rozłączyć.
Odkąd straciłam pamięć to to było jedyną rzeczą której byłam pewna. Mimo iż nie pamiętam nic sprzed wypadku to wiem że mogę mu zaufać i że mnie nie skrzywdzi.
Zdjął mi koszulkę a ja szybko pozbyłam się stanika. Był to mój pierwszy raz. Nie bałam się jednak.
-Jesteś tego pewna?-zapytał.

-Jak niczego innego.-powiedziałam przykładając mu palec do ust.
Uśmiechnął się a jego oczy były pełne szczęścia...
***
Obudziłam się rano. Sam spał jeszcze. Wyglądał tak słodko... Przyglądałam mu się chcąc zapamiętać tę chwilę na zawsze. Jednak miałam nadzieję że to nie będzie jedyna okazja kiedy będę mogła go takiego oglądać.
Po chwili wstałam starając się go nie obudzić.
W domu panowała cisza a jam usiałam iść za potrzebą. Założyłam Sama koszulę która była pod ręką. Dla mnie była niczym sukienka.
Wymknęłam się z pokoju nie budząc Sama.
Super.. ja nawet nie wiem gdzie tu jest łazienka-pomyślałam.
Poszłam prosto korytarzem. Na szczęście na końcu były uchylone drzwi za którymi kryła się łazienka.
Podeszłam do lusterka. Odkąd się wybudziłam nie byłam chyba tak szczęśliwa.
Po chwili wyszłam z łazienki i wpadłam na kogoś.
-Em... -zdziwił się jakiś chłopak.
Myłam zawstydzona. Nie dość że nie byłam u siebie to jeszcze nie byłam całkowicie ubrana.
-Co tu robisz?
-Przepraszam...
-Klaus to jest Alyssa.-przerwał mi Sam którego wcześniej nie zauważyłam.
Stał kawałek dalej przy drzwiach od swojego pokoju.
Klaus zmrużył oczy i kręcąc głową poszedł dalej olewając nas.
-Przepraszam Sam jeśli..-zaczęłam podchodząc do niego.
-Nic się nie stało. Pocałował mnie w czoło.
Wróciliśmy do jego pokoju i do łóżka. Przytuliłam się do niego.

-Kocham Cię-powiedziałam i pocałowaliśmy się.
Niedługo później znowu usnęłam w ramionach ukochanego.




















