-Alex wstawaj, był napad na sklep jubilerski.
-No i??-zapytałem zaspany.
-Brak śladów, sprzedawca nic nie pamięta, kamery nagle przestały działać.. jak myślisz była to robota człowieka czy innej istoty?
-Komuś coś się stało?
-Nie.
Ojciec Jacoba był miejscowym komendantem. Często pomagaliśmy policji rozwiązać niektóre sprawy. Oczywiście o naszym udziale nikt nie wiedział (oprócz naszych rodzin, które także należały do klanu, wszyscy nasi bliscy byli wilkołakami). Bo jak ludziom wytłumaczyć jak doszło do tego że "wytropiliśmy" sprawce? Jednak najczęściej nie znajdowano sprawcy tylko jego łupy. Jeśli sprawca był istotą nadnaturalną nie mogliśmy go oddać w ręce niczego nie świadomej policji.
-Ehh.. zaraz tam będę.
Rozłączyłem się i wstałem. Szybko ubrałem się i wyszedłem z domu. Moim rodzicom to nie przeszkadzało. Także byli wilkołakami tyle że tak jakby już na emeryturze. Dlaczego tak jakby? Bo natury nigdy nie oszukamy. Jednak kiedy założyli rodzinę przestali się przemieniać i polować. Z pozoru stali się normalnymi ludźmi. Moja siostra też była wilkołakiem. Jednak nie wyruszała w "teren". Dlaczego? W naszym klanie kobiety najczęściej nie zajmowały się walką. Dbały o tradycję i polowały ale przeważnie nie walczyły np. z wampirami.
Mógłbym pojechać motorem ale szybciej byłem na miejscu po prostu biegnąc. Pod sklepem było pełno policji. My spotkaliśmy się na dachu gdzie nikt nas nie widział.
-Z daleka śmierdzi wampirem.
-Nie da się tu normalnie przez to oddychać. Ten smród jest nie do wytrzymania.
Stanąłem na krawędzi dachu. W dole było pełno ludzi. Spojrzałem w stronę komendanta a ten mnie zauważył.
-Wampir..-powiedziałem.
Inni ludzie mnie nie słyszeli ale my wilkołaki mamy bardzo dobry słuch.
-Z pewnością. Macie jakiś trop?-zapytał komendant.
-Pracujemy nad tym.-odparłem.
Pilnowaliśmy porządku w naszym mieście i żaden wampir czy inna istota nie będzie bezkarnie panoszyć się po naszym terytorium.
Stanąłem na krawędzi dachu. W dole było pełno ludzi. Spojrzałem w stronę komendanta a ten mnie zauważył.
-Wampir..-powiedziałem.
Inni ludzie mnie nie słyszeli ale my wilkołaki mamy bardzo dobry słuch.
-Z pewnością. Macie jakiś trop?-zapytał komendant.
-Pracujemy nad tym.-odparłem.
Pilnowaliśmy porządku w naszym mieście i żaden wampir czy inna istota nie będzie bezkarnie panoszyć się po naszym terytorium.




