Kiedy wyszli zadzwoniłem po Setha i chłopaków. Jako że nie mogłem zostawić córeczki samej dzisiejszą pełnie musieliśmy spędzić u mnie w domu. Oczywiście gdyby Alyssa została nie zaprosiłbym ich. Jedną pełnie byśmy spędzili osobno.
W ciągu godziny zebraliśmy się wszyscy u mnie w salonie.
-Gdzie jest Al?-zapytał Dean.
Chłopak niedawno co wrócił po kilkumiesięcznej nieobecności.
-Wyszła. Wróci po północy także mamy czas.
-Jak to wyszła?-oburzył się.
Dean był w moim wieku. Wczoraj wrócił na przepustkę z wojska. Martwił się o Alysse co było oczywiste patrząc na to że była mu przypisana. Takie było nasze prawo. Mogliśmy sobie wybrać partnerów sami jednak mieliśmy już z góry przepisanych jakiś ze stada. Jeśli nie wybierzemy kogoś innego ze stada wychodziliśmy za tych przypisanych. Może to chore jednak dzięki temu stado przetrwało aż tyle pokoleń. Nam to nie przeszkadzało.. w pewnym stopniu nadal mieliśmy wybór co do partnera życiowego. Po prostu musiał być to wilkołak.
Teraz sprawy mogły się trochę skomplikować, ponieważ Sam zakręcił się przy mojej siostrze. Gdyby był wilkołakiem nie stanowiłoby to takiego problemu.
-Z kim wyszła?-zapytał.
-Z przyjacielem.-powiedziałem i spojrzałem na Jacoba.
Jako jedyny znał prawdę o Samie i Al.

-Coś mi tu nie gra.-powiedział patrząc się na mnie podejrzliwie.
-Chłopaki!-powiedział Jacob ratując sytuacje-Może tak byśmy się napili?
-Ja odpadam muszę być trzeźwy.-powiedziałem.
-Staruszek nie pije ale my możemy-zaśmiał się Jacob i przyniósł alkohol.
-A jak tam w ogóle mała?-zapytał Jack.
-Dokazuje. Uczy się pomału chodzić co trochę komplikuje sprawę. -uśmiechnąłem się.
-Jest taka śliczna! -powiedział Jack.-Musisz ją zobaczyć Dean.
Chłopaki zaczęli pić a ja zastanawiałem się co tam u Alyssy. Martwiłem się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz