Spacerowałem po rezerwacie, spojrzałem przed siebie i nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Alyssa zawróciła mi w głowie, powoli traciłem orientację samego siebie.
Usłyszałem jak dzwoni mój telefon, nie chciałem nawet patrzeć kto to taki się do mnie dobija. Al była bezpieczna, rodzeństwo też. O nich raczej nie musiałem się martwić. Ciało Christiana leżało spokojnie w grobowcu więc też nie miałem obaw co do tego. Powoli wracałem do domu, gdy po drodze napotkałem Enzo, i to wcale nie przypadkowo.
-Jesteś wreszcie!
-Coś się stało?
-Cath...
Spoważniałem.
-Co z nią?
-Jeden z łowców ją...
Nie czekałem, dotarłem na miejsce gdzie leżała martwa, skatowana Cath. Lucy wpadła w furię a Nathan... chyba się przemienił i gdzieś zniknął. Lucy użalała się nad sobą, płakała i wrzeszczała sama do siebie. Ja opanowany spojrzałem na Enzo, jako jedynego opanowanego.
-Lilith? - spytałem.
-Nie wiem, podobno sąsiadka widziała wytatuowanego mężczyznę.

-Ma pomocników?
-Myślę, że gdyby chciała ją zabić zrobiłaby to z klasą i na pewno nie od razu by ją zabiła. - odparł brat.
Zamyśliłem się.
-Co z Ethanem?
-Śpi na górze... - wydusiła roztrzęsiona Lu.
Zacisnąłem zęby.
-Na ten moment zostawiamy to w tajemnicy. Jej ciało schowajcie do grobowca z dala od miejsca gdzie jest Christian.. niedługo pomyśle, jak go wybudzić.
-Chcesz śmierć trzymać w tajemnicy? A co z młodym?
-Jane się nim zajmie, Lucy nie mogę na razie dawać zadania zajmowania się dzieckiem. Jane tu tym czasowo zamieszka. Lubi dzieci.
-Jak możesz do tego podchodzić tak spokojnie!? - wykrzyczała nagle w twarz Lucy.
-Bo nauczyłem się trzymać emocje na wodzach. - odparłem krótko. - Enzo wpakuj ją do samochodu, pożyczę auto Nathana.
Wziąłem klucze i Enzo wpakował ciało do bagażnika.
-Myślisz, że to na pewno mężczyzna? Nikomu nie można ufać. Mogła wszystko zaplanować.
-Wierzę ludziom. Szczególnie starszym kobietom. - wsiadłem za kierownicę.
-Ślady po kołku nasączonym verbeną, wbicie od noża, zbita twarz... - zaczął oceniać sytuację.
-Enzo, Lilith to suka, ale nie zrobiła by tego z takim rozmachem. Ona zabija, fakt, ale nie katuje.
Zamilkł nie wiedząc co myśleć. Ja byłem przybity, jednak chciałem myśleć racjonalnie.
Gdy załatwiliśmy sprawę z ciałem Enzo powiadomił o wszystkim Jane. Tak jak myślałem, zgodziła się ale tak samo podejrzewała Lilith. Znałem ją bardziej niż oni i byłem pewny, że tym razem to nie była ona. Kimś się posłużyła...
Alyssa skontaktowała się ze mną żeby się spotkać. Oczywiście, że sie zgodziłem mimo tego co się stało. Byłem na siebie wściekły, bo obiecałem Christianowi, że się zaopiekuję Cathy... Myślałem, że drobna ochrona w takiej postaci jej wystarczy.
-Jesteś przybity. - odezwała się nagle Al.
-Nie. - odparłem szybko. - Zamyśliłem się.
-Tym razem widzę, że coś nie tak.
Nie odpowiedziałem jej, spojrzałem jej w oczy, zbliżała się. Gdy była zbyt blisko i chciała chyba mnie pocałować odsunąłem się. Poczuła się głupio, myślała, że wyszła na kompletną idiotkę. Chciała odejść, gdy złapałem ją za ręce.
-Nie.
-Ja... prz...
-Słuchaj, nie mam nic przeciwko. Chcesz szczerości, ok. Wcześniej przed wypadkiem i teraz po utracie pamięci kochałem cię i kocham tak samo. Jednak uważam, że dopóki nie odzyskasz w pełni pamięci nie powinnaś tego robić. Zabłądziłaś gdzieś, a gdy posuniesz się do tego kroku kompletnie zbłądzisz.
-Ty mnie...?
-Tak. Tylko zrozum, że chcę poczekać, co się wydarzy.
-Zrobiłeś coś mi albo ja tobie przed wypadkiem?
Uśmiechnąłem się i pogłaskałem ją po policzku.
-Nie, Alyssa. Chodzi o coś jeszcze, ale sama musisz do tego dojść. Zacznij szukać odpowiedzi kim jesteś.
-A nie wiem, kim jestem? Siostrą Alexa...
-Tak, ale to nie wszystko. Uwierz mi na słowo, chcę dla ciebie dobrze. Ufasz mi?
-Ufam... ale nie wiem co to wszystko znaczy...
-Nie pytaj Alexa, znajdź odpowiedź. Szukaj jej. Wtedy oboje będziemy szczęśliwi, nawet nie wiesz, jak bardzo. Na razie staraj się na siebie uważać. - spojrzałem jej w oczy. - Codziennie dowiadujesz się powoli nowych rzeczy, chcę, żebyś zawalczyła o swoją przeszłość i o prawdę.
-Nie wiem... nie rozumiem nic. - westchnęła.
-Masz we mnie wsparcie. Jeśli będziesz mnie potrzebować wiesz jak mnie znaleźć. Zawsze, ale to zawsze przyjdę. Teraz muszę iść, wybacz. Wieczorem się zjawię u ciebie.
Zniknąłem. Nic więcej nie mogłem jej powiedzieć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz