Rodzice wrócili z delegacji.
-Zostaniecie z małą? Muszę jechać do warsztatu. -zapytałem mamy.
-Stało się coś?
-Nie nie.. wiesz co skarbie? Bardzo chętnie bym została z wnuczką ale musimy jechać do firmy.. Nie możesz zabrać małej?
-Mogę a Alyssa?
-Wyszła gdzieś.
-Co? Gdzie?
-Chciała się przewietrzyć. Daj spokój kochanie. Duża jest już.
-No wiem..
Mama mnie przytuliła. Przyzwyczaiłem się że więcej ich nie ma niż są ale myślałem że chociaż posiedzą teraz dłużej w domu.
Ubrałem małą i wsadziłem w wózek.
-No to spacerek.-powiedziałem.
Do warsztatu nie miałem daleko a świeże powietrze dobrze nam zrobi. Miałem też nadzieję że spotkam gdzieś po drodze Alyssę.
Tak te się stało. Zobaczyłem ją w kawiarni. Siedziała przy oknie i patrzyła gdzieś.

Chciałem wejść do niej i z nią porozmawiać tylko czy był sens? Znowu bym miał omijać prawdę? Chciałem jej wszystko powiedzieć.
Poszedłem dalej. Może odzyska niedługo pamięć.
Chłopaki siedzieli w warsztacie. Na szczęście nie było tu tej Łowcy.
-Siema!-powiedział Jackson.
-Jak tam?-zapytałem.
-A robota się kręci. Heeeej ślicznotko.-powiedział.
Zaczął stroić miny nad wózkiem a Kath się śmiała.
-Bo Ci tak zostanie.-odparł Seth wchodząc do warsztatu.-Siema Alex.
-Musimy porozmawiać. Jack zajmiesz się małą?
-Nooo jaaasneee. Taatuś się nieee martwiii-odparł nadal się wygłupiając rozbawiając tym Katherine.
Uśmiechnąłem się.
Poszedłem z Sethem na zaplecze.
-Co się dzieje?
-Twoje przeczucia sie sprawdziły.
-Co do tej dziewczyny?
-Thm. Jest Łowcą i knuje jak nas wybić.
-Nas?
-I nas i wampiry.
-A co my jej zrobiliśmy?
-Nie my ale my oberwiemy jeśli nie pomożemy wampirom.
-Pijawki.. a nie mówiłem by je wykończyć? Same przez nie problemy..
-Masz zadanie. Musisz rozkochać w sobie tą dziewczynę. Wtedy uda nam się ją wpędzić w pułapkę.
-Dlaczego ja?
-Bo podobno jest tobą zainteresowana.
-Mną? Nie wiem... Co bym miał robić?
-To co Seth umie najlepiej. Bądź sobą.. A i ona nie może się niczego domyślić.
-JA pierdzielę.. -westchnął i przeczesał włosy.
-Mogę na ciebie liczyć?
-Przecież wiesz że dla rodziny zrobię wszystko. Tylko szkoda że pijawki zyskają na tym.
-Nic z tym nie zrobimy.
-Dobra. Zobaczę co uda mi się zrobić tylko potrzebuje czasu.
-Spokojnie masz czas.
Poklepałem go po ramieniu i wróciliśmy do Jacksona który bawił się z Kath. Zastanawiałem się czy ona aby na pewno jest dorosły. No ale humor to mu zawsze dopisywał.
-Jackson zajmę się tym motocyklem. -powiedział Seth.
-Na pewno? Ona chciała go jak najszybciej odebrać..
-Spokojnie.
Nasze oczy się spotkały. Wiedziałem że mnie nie zawiedzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz