Skoro Alyssa nic nie pamiętała była w jeszcze gorszym niebezpieczeństwie. Miałem mętlik w głowie, Christiana nie było dość długo, a ja byłem pomiędzy jednym a drugim... wolałem być tu i tu, oczywiście to nie do wykonania. Tym bardziej tutaj, że uważałem, że sprawa z bratem jest już przegrana... aczkolwiek czułem, że coś jest nie tak... Powrót Lilith nieźle wstrząsnął rodzeństwem, które patrolowało i nagłaśniało sprawę gdzie się da.
Jednak gdy obserwowałem dom Alyssy ujrzałem jak wygląda przez okno łapiąc się za ramiona. Była zagubiona. Cieszyłem się, że w końcu się obudziła, z pamięcią czy bez jest tą samą dziewczyną...
Obserwowałem jej dom co jakiś czas spoglądając na wyświetlacz telefonu. Miałem nadzieję, że Christian się znajdzie jednak ślad po nim całkowicie zaginął. Co zrobiła z nim Lilith i gdzie się ukrywa... co najlepsze... co knuje? I czemu Klaus nie może wziąć spraw w swoje ręce i zakończyć ten cyrk...?
Gdy Alyssa westchnęła cicho przez otwarte okno dziwnie obserwując otoczenie ja spojrzałem w jej stronę. Była piękna.
Miałem ochotę wejść do środka, nawet i przez okno i objąć ją, powiedzieć jak to dobrze, że jest cała i zdrowa, że jest tutaj i powoli dochodzi do siebie... jednak przypomniałem sobie w ostatniej chwili, że... nie wie kim jestem, kim ona jest, jej brat... a nawet nie ma pojęcia kim ja jestem...
Jednak gdy za moimi plecami stanął Alex niepewnie poklepał mnie po ramieniu i spojrzał na mnie. Nie wiem czy mi współczuł czy raczej się w głębi duszy cieszył... jednak ja również miałem pojęcie, że tak jak każdy wilkołak w stadzie ma gdzieś tam swojego stadnego wybranka i wybierze go lub nie, jednak jeśli do teraz nie wie kim jest... cieszyłem się z tego powodu poniekąd. Miałem szanse, a jeśli wataha namiesza jej w głowie... będę co najwyżej jako przyjaciel... zniósł bym to, jednak nie na dłuższą metę. Niewyobrażalnie bym cierpiał.
-Wszystko gra? - spytał.
Kiwnąłem głową zapatrzony w Alyssę. Nie mogła nas widzieć.
-Ta. - odparłem krótko.
Było mi trochę z tym ciężko.
-Dowiedziałeś się czegoś nowego?
-Spotkamy się wieczorem tutaj, wszystko ci powiem. Masz czas?
Szczerze to nie bardzo, miałem z rodzeństwem odszukać Christiana... ale cóż... na pewno wolę opiekować się Alyssą niż szukac brata zabójcy, który współpracuje ponownie z Lilith... prawdopodobnie. Nie wiedziałem co knują, jednak miałem pewność, że odbije się to na nas wszystkich i w tym Cath i dziecku.
-Chodź, powinna cie może poznać. - zaproponował Alex a ja... cóż, nie ukrywałem, że marzyłem o tym.
Weszliśmy do środka po omówieniu zachowania, choć nawet Alex nie musiał mi tego tłumaczyć... wiedziałem wszystko co chciał ująć a tylu zdaniach. Alyssa spojrzała na mnie gdy pojawiła się w salonie, Alex przedstawił mnie i wszyscy siedzieliśmy w jednym pokoju. Ojciec zajmował się córką, a jego siostra... bacznie mnie obserwowała.
-Czemu ciebie również nie pamiętam? - spytała podejrzliwie.
Zaśmiałem się pod nosem.
-Straciłaś pamięć całkowicie, może ją odzyskasz - zerknąłem pytająco na Alexa jednak wróciłem myślami do samej Alyssy.
-Sam... tak?
Uśmiechnąłem się do niej.
-Zgadza się, tak jak mówi twój brat.
-Mieszkasz tu...?
-W lesie mam dom, mieszkam tam z rodzeństwem.
-Masz rodzeństwo?
Alex spojrzał na mnie. Miałem nic jej nie wspominać, jednak... cóż... jeśli zacznę ją okłamywać od początku... gdy się dowie prawdy będzie wściekła, że w ogóle śmiałem ją okłamać... Poza tym, lubiłem być szczery... szczególnie z nią.
-Tak. - Alex otworzył szerzej oczy, jednak nie ruszyło mnie to. - Siostrę i trzech braci.
-Sporo.
Spojrzałem na nią i spuściłem wzrok.
Jak ja poradzę sobie z powstrzymaniem się od ukrywania swojej prawdziwej natury...?
Uśmiechnąłem się. Mimo wszystko jej obecność, ona żywa, tak uroczo roztrzepana sprawiała, że nie mogłem być poważny. Gdy nagle dostałem telefon...
-Sam... - usłyszałem roztrzęsiony głos Jane w słuchawce.
Zamarłem.
-Daj mi go. - Enzo najwyraźniej wyrwał telefon siostrze.
-Enzo? Co jest grane?
W tle słyszałem zdenerwowanie Jane... nie podobało mi się to. Poderwałem się.
-Christian... on... on nie żyje...
Odebrało mi mowę. Podejrzewałem, że może coś mu sie stać, wszyscy niezwłocznie zaczelismy go szukac, ja dosłownie na minuty rozstałem się ze swoją częścią ''badawczą'' by ujrzeć przebudzoną Alyssę... jednak w tym momencie nie sądziłem...
-Lilith to zrobiła. Ślad w klatce piersiowej... może z tego wyjść... Trzeba jednak powiadomić Cath...
-Nie. - odparłem. Starałem się powstrzymać od wściekłości na tą sukę.
Pragnąłem ją znaleźć.
Spojrzałem na Alyssę i Alexa, po czym rozłączyłem się z Enzo. Schowałem telefon do kieszeni spodni.
-Widzimy się wieczorem, jak się umawialiśmy. - wydusiłem z trudem do Alexa i wybiegłem po ludzku jak tylko umiałem, jednak zaraz po zejściu Alyssie z oczu... gnałem co sił.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz