czwartek, 5 kwietnia 2018

Od Alyssy

Ktoś mnie śledził.
Ktoś mnie szukał.
Ktoś mnie zabił.
Biegłam.
W miejscu.
Ból.
Umierałam.
Krzyczałam.
Budziłam się.
I tak w kółko.
I tak w kółko.
Ciągle cierpienie.
Radość i strach.
Ciemność.
Upadłam na coś twardego. Nic nie widziałam. Bardzo się bałam.
-Pomocy!!! - Krzyczałam.
Nikt nie odpowiadał.
-Pomocy!!!
Cisza.
-Zostaw mnie!!!
Czułam jego obecność. Jego oddech wyczuwałam na swoich plecach. Nie wiedziałam kto to. A może co to???
Nie wiedziałam kim to coś było ani gdzie ja byłam. Wszędzie panowała nicość.
Usłyszałam kroki. Były coraz bliżej.
Uciekłam. Nie wiedziałam w którą stronę i gdzie biegnę. Potknęłam się.
Znowu upadłam.
Podniosłam głowę i zobaczyłam światło. Wcześniej go nie było.
Wstałam i zaczęłam biec do niego. Było coraz bliżej. Nagle znikło.
-Nieeee!!!!
Usłyszałam śmiech.
-Zostaw mnie!!!
Wróciło światło.
Biegłam ile sił w jego stronę.
Było blisko. Już je prawie miałam.
Otworzyłam oczy.
Gdzie ja byłam???
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Leżałam gdzieś. Coś było do mnie podpięte. Jakieś maszyny. Panował półmrok ale dostrzegłam czyjąś postać na kanapie. Ktoś spał. Nie wiedziałam kto to. Bałam się że to był ten ktoś.
Nie mogłam się ruszyć wszystko mnie bolało.
Byłam bardzo zmęczona. Zaraz zrobiłam się znowu senna. Postanowiłam zamknąć oczy tylko na chwilkę..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz