Całą noc spędziłem przy łóżeczku małej. Nie mogłem od niej odejść. Nic więcej nie liczyło się dla mnie tylko moja malutka córeczka.
Następnego dnia po wykonaniu wszystkich potrzebnych badań wypuścili Katherine do domu. Jacob przyjechał samochodem po nas.
-Masz fotelik??-zapytałem.
-Tak. Ewa pomogła mi wszystko ogarnąć.
Wsadziłem małą w fotelik i przepiąłem go pasami. Jacob kierował a ja usiadłem z tyłu przy małej.
Dojechaliśmy do mojego domu.
Wsiadłem i zabrałem córkę w nosidełku do domu. Od razu w drzwiach dopadła nas mama.
-Jaka ona śliczna!!!
Wyciągnęła ją od razu z nosidełka.
Uśmiechnąłem się. Będzie nadopiekuńczą babcią.
-Tata już przerobił pokój gościnny na pokoik dla małej. Wszystko jest tak jak powinno być.
-Jak tam Alyssa???
-Nadal śpi. - odparła smutno mama.
Oczywiście musiałem im wszystko powiedzieć. No nie do końca bo o tym że pomagały nam wampiry i że jeden z nich jest zadłużony w Alyssie nie mogłem powiedzieć. Mama by dostała zawału a ojciec by nas wydziedziczył. Mieli twarde poglądy dotyczące wampirów.
Mama oddała mi Katherine i odniosłem ją do jej pokoiku.
Obawiałem się że oślep mnie kolor różowy ale ku mojemu zdziwieniu w pokoiku panował kolor biały. Mi by się spodobało..
Wspomnienie o niej dobijało mnie. Była dla mnie ważna. Wychowywałem się z nią. Pamiętam ją jeszcze jak ledwo co chodziła..
Byłem przy jej pierwszej przemianie. Świętował z nią każde jej urodziny. Pamiętam wszystkie jej wzloty i upadki. Mia zawsze należała to tych uśmiechniętych dziewczyn. Była tajemnicza i nigdy nie dawała po sobie poznać że coś ją bolało. Wiedziała że kocham inną ale nadal mnie kochała. Szanowała moje zdanie i mój wybór.
Była dla mnie dobra a ja ją raniłem.
Mała obudziła się i teraz uśmiechała się do mnie.
-Będę dla Ciebie najlepszym tatusiem. Postaram się wynagrodzić Ci brak mamy.
Pocałowałem ją w czoło. Była tak podobna do matki..
***
Akurat skończyłem karmić małą i uspałem ją jak usłyszałem ciche pukanie do okna balkonowego.
Byłem sam w domu oprócz małej i śpiącego Alyssy.
Otworzyłem drzwi.
-Mogę?? - zapytał Sam.
Kiwnąłem głową.
-Tylko cicho.
Sam wszedł do środka. Spojrzał na łóżeczko i na śpiącą w nim moja córkę.
-Śliczna. Podobna do matki.
-Bardzo..
-Serdeczne kondolencje. Niedawno się dowiedziałem.
Smutno się uśmiechnąłem.
-Wiem co to jest utrata bliskiej osoby.
-Teraz muszę się opiekować córka i siostra. Tylko je mam.
-Alyssa się obudziła??
-Nie.
-Dziwne..
-Może potrzebuje czasu.. Dużo przeszła. Jak chcesz możesz spać u niej w pokoju na fotelu. Rodzice wrócą dopiero jutro wieczorem.
-Byłbym wdzięczny..
Miał już iść do pokoju Alyssy kiedy zatrzymałem go.
-Słuchaj.. Nie za bardzo zaczęła się nasza znajomość. Chcę Ci tylko powiedzieć że nie stanę pomiędzy tobą a Alyssą jeśli tylko ona będzie chciała z tobą być. Wiem że Ci na niej zależy. Dla mnie liczy się tylko jej szczęście i bezpieczeństwo. Jeśli tylko będziesz dbał o to by tak było dostaniesz moje błogosławieństwo.
-Dziękuję..
-Ale jeśli ją zranisz.. Daję Ci słowo że nic i nikt mnie nie zatrzyma.
Kiwnął mi głową na znak że rozumie.
Wyszedł a ja usiadłem w fotelu obok kołyski Katheriny. Też musiałem odpocząć..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz