środa, 4 kwietnia 2018

Od Alexa

Siedziałem w pokoju Alyssy i patrzyłem się jak spokojnie oddycha. Powinna się obudzić już dawno. Przyszła Ewa. Była naszym medykiem. Podpięła królówkę i cały sprzęt. Jacob musiał go przynieść bo trochę ważył. Kiedy wszystko było podpięte Ewa zaczęła badać moją siostrę.
-Puls ma dobry.. Nie wiem dlaczego się jeszcze nie obudziła. Będzie trzeba przewieźć ją rano do szpitala jak się nie obudzi. Zrobimy jej większe badania. Myślę jednak że obudzi się.
-Miejmy nadzieję.
-Alex!!!! - usłyszałem wołanie Mii.
Szybko się zerwał i pobiegł do swojego pokoju. Mia opierała się o szafkę.
-Co się dzieje???
-Chyba... - oddychają bardzo szybko-chyba się... Zaczęło..
Przez chwilę nie wiedziałem o co chodzi. Kiedy do mnie dotarło znaczenie jej słów byłem przerażony.
-Ewa!!!
Ewa przybiegła.
-Idź po samochód - nakazał mi.
Musiała mnie popchnąć bo zamurowało mnie.
Zbiegł szybko na dół. Jednak zatrzymałem się w drzwiach. Rodziców nie było w domu jak zwykle zresztą. Nie mogłem zostawić Alyssy samej ale Mii też. Byłem rozdarty. Nie myśląc długo zadzwoniłem po Sama.
-Hallo??? Przyjedź szybko.
-Co się stało?!
-Za ile byś był???
-Już prawie jestem.
-To idź od razu do Alyssy. Potem ci wyjaśnię. Dom jest otwarty.
Rozlaczyles się i pobiegł do samochodu. Ewa sprowadziła Mię.
Akurat wyjeżdżałem kiedy zobaczyłem Sama.
Spojrzałem mu w oczy. Mimo wszystko wiedziałem że zostawiam siostrę w dobrych rękach.
Pędził szybko do szpitala. W uspokojeniu się nie pomagały mi jęki Mii. Nie kochałem jej jak kobiety jednak sama myśl że za chwilę będę ojcem.. Przeraża łatwo mnie. Chyba że 3 razy przejechałem na czerwonym świetle.
Zaparkowałem pod drzwiami szpitala.
Wybiegł z samochodu i wziąłem Mię na ręce.
Wpadłem do szpitala.
-Lekarza!!! - krzyknąłem.
Podbiegł do nas ojciec Paula. Też należał do stada. To on zajmował się naszym leczeniem. Inny lekarz od razu by coś podejrzewał.
Postawiłem Mię w wózku i zabrali ją na poradówkę. Ewa położyła rękę na moim ramieniu.
-Będzie dobrze.
Nie mogłem ustac w miejscu. Pół nocy przechodziłem tam i z powrotem na korytarzu.
Nad ranem wyszedł do nas Robert.
-I jak???-zapytałem zmartwiony.
-Alex.. Bardzo mi przykro..
Zamarłem.
-Coś z dzieckiem??? - zapytałem drżącym głosem.
-Dziecko urodziło się zdrowe. Zostałeś ojcem cudownej dziewczynki..
Przeczesałem drżącą ręką włosy.
-A Mia???
-Dostała krwotok wewnętrznego. Walczyliśmy o jej życie jednak.. Przykro mi.
Poczułem ból w sercu. Osunąłem się na krzesło. Nie kochałem jej jednak była dla mnie ważna..
-Jak będziesz na siłach to za prowadzę Cię do dziecka.
Ewa położyła dłoń na moim ranieniu chcąc dodać mi wsparcia.
Nie mogłem uwierzyć że Mia umarła..
Po kilkunastu minutach wstałem i poszedłem zobaczyć moja córkę. Nadal byłem załamany jednak nie mogłem jej porzucić.
Wszedłem do małego pokoiku i podeszłym do łóżeczka. Spała. Była tak bardzo podobna do matki..
-Damy radę maleńka.. Będę dla Ciebie najlepszym ojcem, moja Katherina.
Ewa stała tuż za mną. Wiedziałem że płakała, nie przy mnie. Jednak nadal miała napuchniete od płaczu oczy. Ja też byłem smutny z powodu utraty Mii. Żałowałem że nie dałem jej tego co tak bardzo chciała.
Jednak wiedziałem że chciałaby bym zaopiekował się nasza malutka córeczka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz