Nie mieściło mi się to wszystko w głowie. Byłem zdezorientowany. Tak jak Sam byłem rozdarty. Wiedziałem że musimy jak najszybciej znaleźć Alysse i uwolnić Cathy. Tyle problemów a tak mało czasu.
Szukaliśmy po mieście jakiś śladów. Było to trudne bo wszędzie czuliśmy krew ofiar Christiana.
Wiedziałem że to nie jest odpowiedni człowiek dla Cathy. A teraz jeszcze mają jakimś cudem razem dziecko.
Po kilku godzinach na obrzeżach miasta Jacob coś wyczół.
-Czuję krew..
-No ba.. Wszędzie ją czuć-odparłem zły..
-Nie człowieka. Tylko że jest bardzo dziwna. Tak jakby.. Nie wiem sam...
Wąchałem. Po chwili też to poczułem.
Krzyknął po Sama.
-Czujesz to???
-Yhm.. Chyba mamy trop.
Przemieniłem się z Jacob w wilki. Nie lubiłem tego miasta. Osłabił nas jednak po przemianie mimo to czuliśmy wszystko trochę lepiej.
Zapach krwi był dziwny. Tak jakby był siłą tuszowany??? Jakby go coś chciało ukryć.
Dotarliśmy pod jakiś dom. Niby nie pozorny a jednak podejrzany.
Jacob poszedł od tyłu a ja z Samem staraliśmy się wejść od przodu.
Jednak nie mogliśmy przejść nawet za próg.
-Nie ma tu czarownic.. A ktoś rzucił zaklęcia na dom. - powiedział Sam.
Druga sprawa to to że drzwi były otwarte a nikogo nie było w domu skoro nie zainteresował się nami kiedy otworzyliśmy drzwi.
Sam zniknął a po chwili pojawił się z jakimś człowiekiem. Wepchnął go do domu. Facet bez problemu wpadł do środka.
-Tak jak myślałem.. Nikt nadnaturalny nie przejdzie...
Nagle ktoś nas zaatakował. Młody wampir. Głupi skoro myślał że da radę z nami.
Sam szybko wyrwał mu serce.
Zahipnozował następnie człowieka by obejrzał dom.
Nie zdziwiło nas to jak po chwili naszym oczom ukazał się jakiś mag i "naszym" człowiekiem któremu przycisk łatwo nóż do gardła.
-Przyszliście.. W samą porę. Ale co to??? - podciął człowiekowi gardło a ten upadł-Nie możecie wejść??? - udał zdziwionego.
-Wyjdź i wtedy z nami porozmawiaj-wysyczał Sam.
-Odsuńcie się!!!! - usłyszeliśmy.
Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy Jacoba. Trzymał broń i mierzył w czarodzieja.
Strzelił zanim ten się zorientował o co chodzi.
Zastrzelił go.
-Wreszcie na coś się przydała. - odparł patrząc na broń.
Jacob zawsze ją trzymał przy sobie. Była przystosowana do drewnianych pocisków.
Weszliśmy do środka. Po śmierci maga zaklęcie przestało działać.
-Byli sami??? - zdziwiłem się.
Od razu skierowaliśmy się do piwnicy. No bo gdzie by ją trzymali???
Wielki kamień spadł mi z serca kiedy przez okienko mosiężnych drzwi ją zobaczyłem.
Siedziała nieprzytomna.. Miałem nadzieję że nieprzytomna na krześle. Wyglądała jak trup.
Sam otworzył drzwi i wtedy w naszą stronę wystrzeliły pociski.
Oberwaliśmy obydwoje z Samem. Były to strzały przypięte go jakiegoś urządzenia. Teraz linki odchodzące od nich były napięte.
Bałem się co by było jakbyśmy się poruszyli.
-To bomby.. - powiedziałem i spojrzałem na Jacoba i Sama. - Nie ruszaj się.. - dodałem do drugiego.
-Poczekajcie coś wymyślę.. - odparł Jacob i obszedł nas.
-Idź najpierw do Alyssy. Sprawdź czy żyje.
Kiwnął głową i ostrożnie przeszedł do pokoju.
Podbiegł do niej. Sprawdził puls.
-Słaby ale żyje..
Kamień spadł mi z serca. Spojrzeliśmy na siebie z Samem. Oboje czuliśmy to samo.
Może mu na prawdę szczerze zależało ja mojej siostrze???
Jacob zaczął się rozglądać.
-Mam-odparł kiedy znalazł bomby. - Muszę teraz je wyłączyć...
-Umiesz to zrobić??? - zapytał w obawie Sam.
-Tak.
-Jest specem w dziedzinie "kabum" - odparł z uśmiechem.
Jacob lubił takie zabawki. Sam zresztą zrobił broń na wampiry.
-Nadal jakoś nie jestem pewny.. - odparł Sam.
Uśmiechnąłem się.
Bolały mnie rany po strzałach ale bardziej widok Alyssy. Jej ubrania były całe brudne we krwi. Cera bardzo blada pomimo ubrudzenia. Miała liczne rany. Martwiło mnie to że była tak długo nie przytomna.
Po kilku minutach bo by były rozbrojone. Wtedy wyciągnęliśmy je z Samem.
-Ała..-syknął.
Mnie też to nie łaskotało.
Kiedy byliśmy wolny podbiegliśmy do Alyssy.
Chciałem ją rozwiązać jednak odskoczyłem opażony.
-Tojad...-spojrzałem na Sama.
Kiwnął głową i zaczął rozwiązywać moją siostrę.
Ja w tym czasie oglądałem jej rany. Nie chciałem byśmy ewentualnie przenoszenie narobił jej większej krzywdy.
Moje oczy nagle trafiły na szyję gdzie zobaczyłem liczne rany po.. kłach.
-Karmili się nią.. - wysyczałem wkurwiony.
Sam też był zły ale widziałem że martwiło jego coś jeszcze. Zapach krwi mojej siostry.
Kiedy ją rozwiązał wziąłem ją na ręce.
-Idę szukać jakiegoś samochodu. - odparł Jacob.
Kiedy wyszliśmy zobaczyliśmy Christiana. Nie podobało mi się to że nas znalazł.
-Ooo.. Piesek się znalazł. - odparł
-Idź sobie.. - odparł idąc do samochodu który skomponował Jacob.
Położyłem Alysse z tyłu i usiadłem obok niej. Przytulałem ją.
Jacob kierował a Sam siedział z przodu. Christian znowu wyparował. Na całe szczęście. Nie rozumiałem co się z nim stało ale mimo to nie chciałem by był w pobliżu mojej siostry.
-Jak z nią?? - zapytał Jacob.
-Kiepsko... Straciła dużo krwi. No i ten tojad.. Przez skórę czuje go w jej żyłach.
Sam patrzył się na nią. Widział rany na szyi. Nic jednak nie powiedział.
Martwiło mnie jedno. Coś za łatwo poszło...
wtorek, 3 kwietnia 2018
Od Alexa
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz