niedziela, 1 kwietnia 2018

Od Alexa

Nie pozwoliłem wampirą iść samym. Poszliśmy z nimi. Musiałem uratować siostrę.
Po kilku godzinach chodzenia po lasach dotarliśmy do bunkrów.
-Rozdziela się. Ja i Jacob pójdziemy tam a ty i Sam tam. - zarządził Christian.
Nie byłem z tego zadowolony jednak wiedziałem że tak mamy więcej szans na znalezienie mojej siostry.
Poszedłem z Samem jednym z dwóch tuneli.
-Co Cię łączy z moją siostrą??? - zadałem pytanie które meczylo mnie od samego początku.
-Tak jak ty chce ją uratować.
-To nie była odpowiedź na moje pytanie.
-Lubie ja. Dobrze? Nie jest taka jak wy. Ma swoje zasady i nie jest tak uprzedzenia do nas jak reszta waszego gatunku.
-Jest wilkołakiem jak ja. Nie pozwolę byś zamotał jej w głowie.
-A ty nie kochasz nadal Cathy?? Mimo iż jest jedną z nas???
-Zrobiliście jej ogromną krzywdę. Jednak nic mi do tego jak chce przeżyć swoje życie. Chciałem jej pomóc. Odrzuciła mnie. Nie zmuszeni jej do niczego.
-Podoba mi się to ze dasz jej spokój.
-Mam teraz na głowie swoje sprawy.
-Spodziewasz się dziecka???
-Skąd wiesz???
-Domyślałem się. Teraz potwierdziłeś to.
-Nie zostawię Mii samej. Umiem ponosić konsekwencje swoich czynów.
-Wiesz co.. Jesteś nawet spoko. Tylko nie rozumiem twoich poglądów no ale tego nikt nie zmieni ja tak samo nie przepadam za większością wilkołaków.
-Mi nie podoba się tylko to że jesteście w pobliżu. Życie sobie ale daleko i nie mieszaj ie nas do swoich spraw. Nie wchodzimy sobie po prostu w drogę.
Dalej milczeliśmy. Doszliśmy do jakiegoś pomieszczenia. To wszystko było jakieś dziwne.
Otworzyłem drzwi i od razu wyczuł tojadu i krew. Krew swojej siostry.
Sam krzyknął i za chwilę Jacob i Christian byli przy nas. Weszliśmy do pomieszczenia. Wszędzie była krew. Krew Alyssy.
-Nie..-wydusiłem-Nie ma jej tu!!!
-Musieli ją przenieść-odparł Christian rozglądając się.
Spojrzałem na Sama. Po jego minie wiedziałem że czuję to samo co ja. Złość, zmartwienie i ból. Spóźniliśmy się...
-Zatarli wszystkie ślady. - powiedział Jacob.
Kopnąłem jakiś pojemnik ze złości. Zaczynałem tracić nadzieję że ją uratujemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz