Leżała wpół przytomna. Słyszałam rozmowę dwóch kobiet. Nie byłam pewna o czym rozmawiały. Wydawało mi się że rozmawiają w innym języku. Po chwili byłam pewna. Dopiero wtedy dotarło do mnie że nie wiedziałam kim jest druga kobieta.
Nie wiem ile minęło czasu aż w końcu moja porywaczka przyszła do mnie.
-Wstawaj suko-kopnęła mnie.
W odpowiedzi tylko jęknęłam. Byłam za bardzo wyczerpana. Moje ciało było całe poranione a we krwi miałam sporo tojadu. Zaczynałam się powoli poddawać.
Jedyne co trzymało mnie przy świadomości to chęć zobaczenia chociaż ostatni raz mojej rodziny, przyjaciół i... Sama. Chciałam go zobaczyć. Ledwo co go znałam jednak wiedziałam że jest kimś dla mnie ważnym. W snach śniłam o tym że ratują mnie, że wracam do domu. Jednak coraz bardziej było realne to że umrę tu sama.. W katuszach. Nie wiedziałam czy jest coś co mogliby mi zrobić by mnie zabolało bardziej niż to co robili dotychczas.
-Nie słyszałaś?! Wstawaj!!!
Dostałam drugi raz z kopa w brzuch. Wyplułam krew. Próbowałam się podnieść jednak nie byłam w stanie.
-Nie zdycham tak szybko. Zabawa się rozkręca. Twoi znajomi nas szukają. Przenosimy się. Pozwolimy im by znaleźli to miejsce. Zmartwiony ich widok twojej krwi.
Nim się zorientowałam wybiła mi jakiś róż w nogę. Krzyknęłam. Złapałam się za świeżą ranę. Krew sączyła się bardzo szybko.
W pomieszczeniu i tak było już wystarczająco mojej krwi.
Ktoś złapał mnie i przerzucił przez ramię.
-Uciapie mi ubrania-odparł jakiś mężczyzna.
-Nie gadaj tylko zabieraj ją stąd. Za niedługo przyjdzie tu jej odsiecz a nas ma tu już dawno nie być. Max zacierają po nas ślady-odparła wampirzyca na końcu zwracając się do czarownika.
Świat wirował. Miałam okropne mdłości. Czułam jednak że wraz z krwią z mojego ciała wydostaje się tojad.
Miałam nadzieję tylko że zrobi to szybciej niż krew.
***
Obudziłam się w kompletnie innym miejscu. Była to jakaś piwnica w jakimś domu.
-Zabezpieczyłeś nas???
-Tak. Założyłem silne zaklęcie na dom. Nikt, żadna istota nadnaturalna się tu nie dostanie bez zaproszenia.
-No i super.
Związał mnie znowu linkami nasączonymi tojadem. Nie czułam już tak bardzo pieczenia. Za bardzo byłam osłabiona.
Miałam nadzieję że ktoś mnie uratuje albo że moje cierpienie długo nie potrwa.
*** ***
Obudziłam się siedząc na jakimś krześle. Byłam mocno zdezorientowana. Do piwnicy weszła obca mi wampirzyca.
-Widzę że już się obudzilas. To dobrze. Chciałabym bys była przytomna kiedy to zrobię.
-Kim jesteś???
-Możliwe że o mnie słyszałaś.
-Co chcesz zrobić?? Zabije mnie???
-To by było za łatwe.
Uśmiechnęła się ukazując kły. Zaczęłam się szarpać jednak wiele to nie dało bo byłam przywiązania do krzesła.
Wampirzyca podeszła do mnie od tyłu odslonila moja szyję przesuwając włosy na drugą stronę i zatopić we mnie kły.
Kilka razy widziałam jak wampir się karmi. Wiedziałam że nie jest to przyjemne dla ofiary jednak pierwszy raz ktoś karmił się mną.
Ból był ogromny. Czułam jak z każdym łykiem wampirzyca zabiera cząstkę mojego życia.
Krzyczałam. Nikt mnie nie słyszał. Nikt nie przyszedł z ratunkiem.
Wampirzyca po kilku minutach oderwała się ode mnie i obeszla krzesło. Widziałam spod przymróżonych powiek jak moja krew spływa z kącikow jej ust.
-Masz bardzo pyszna krew. Zastanawiam się jak ten twój wampir powstrzymuje się przed zatopieniem w tobie kłów.
Nie wyssała wszystkie krwi ze mnie ale wystarczająco bym po chwili straciła przytomność.
Co jakiś czas przychodziła. Akurat kiedy odzyskiwalam przytomność. Dawała mi wody do picia a raczej zmuszał mnie do tego poczym znowu karmiła się mną.
Szyja po kilku rażąco przyzwyczaila się do bólu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz