sobota, 24 marca 2018

Od Cathy

  Spojrzałam na niego i roześmiałam się. 
-To nie jest śmieszne, Christian. - wstałam i patrzyłam w okno. 
-Nie żartuję - usłyszałam kroki za sobą. Stanęłam. - W wyniku wypadku miałaś zanik pamięci, dlatego masz luki. Potem... lekarz zalecił mi bym nie mówił ci o prawdzie do momentu poprawy twojego zdrowia. 
   Zaszkliły mi się oczy, jednak nie zareagowałam tragicznie. Widziałam tylko dobre strony. 
-Wiesz, gdzie mieszkają? - spytałam podekscytowana. 
-Tak, dzisiaj tam pojedziemy, będziesz miała okazje z nimi porozmawiać.
   Przytuliłam go radosna. Boże, kochałam go i uwielbiałam w każdy możliwy sposób. 
-Dobrze. Wspaniale, idę się ogarnąć i czekaj na mnie... - pobiegłam się wyszykować. 
   Chciałam zaprosić wszystkich! Alexa, bo czemu nie? Sytuacja między nami jest czysta i przejrzysta... jego siostrę, która raczej za mną chyba nie przepada, ale zawsze jest miło dostać zaproszenie na ślub... w ogólę, wszystkich których znam zaproszę... bez wyjątków. 
   Gdy ogarnęłam się do wyjścia wsiadłam do samochodu Christiana. Gdy stanęliśmy na postój on zapalił a ja poszłam załatwić potrzebę fizjologiczną. Byłam taka szczęśliwa i podekscytowana... Szłam w stronę audi r8 i Christiana. Podobały mi się samochody które produkował i wypuszczał mój narzeczony, były naprawdę genialne. Podeszłam do niego, opierającego się o auto kończąc papierosa, wyrzucił go by nie dmuchać na mnie. Spojrzeliśmy sobie w oczy, uśmiechałam się do niego podekscytowana a on bez wyrazu mnie obserwował.
-Czego chcesz, gadzino? 
   Parsknełam śmiechem. 
-Chcę poprowadzić...
   Roześmiał się głośno i nagle spoważniał. 
-Wsiadaj na miejsce pasażera, i tak masz szczęście, że nie przysporzyłem Cie o zawał swoją jazdą.
   Naburmuszona wsiadłam do auta.


   Gdy byliśmy na miejscu Christian pierwszy zapukał do drzwi domu Alexa. Staneła w drzwiach Alyssa, którą kojarzyłam gdy jeszcze tu mieszkałam. 
-Hej... - spojrzała na Christiana jakby go znała. 
-Do kogo wy? Do mnie czy Alexa...
-Do was wszystkich... 
-To znaczy...? - spytała niezupełnie rozumiejąc.
-Kto to, Al... - wychylił się zza drzwi Alex.
   Zamurowało go przez moment. 
-Chcielibyśmy na szybko zaprosić ciebie, twoją siostrę i twoich kumpli na nasz ślub. - odparł Christian pierwszy, a ja spojrzałam na niebo odrywając wzrok od Alyssy i Alexa.











-Co takiego...? 
-No, wczoraj Christian mi się oświadczył, wiesz, jestem w ciąży, nie chciałabym wychowywać dziecka w dziwnej atmosferze... będę czuła się bezpieczniej i stabilniej. Poza tym... czekałam na ten moment od kiedy miałam dwanaście lat. - zaśmiałam się. - Proszę. - podałam im zaproszenia które sama zaprojektowałam.
   Delikatny pastelowy różowy komponujący się z białym wspaniale wypadł, nie bez powodu projektuje nagłówki w redakcji... 
  Alex spojrzał na Christiana podejrzanie, a mój narzeczony kompletnie nic sobie z tego nie robił. Alyssa, jakby podejrzewała co sie stanie wyprzedziła brata i złapała mnie za rękę. W momencie zjawiła się Mia, która również nie wiedziała co sie dzieje. 
-Co tu się wyprawia? - spytała zaskoczona, i to niemile. 
-Chodźcie. - pociągneła nas do środka.
-Pogadamy sobie tylko. - dodał Christian i drzwi się zamknęły. 
   Usiadłyśmy w salonie, gdzie Mia nie przestała się trząść z nerwów. Wiedziałam, że mnie nie lubi... ale aż tak? 
-Chcesz coś do picia? Kawy? 
-Nie,nie - uśmiechnęłam się - nie mogę kofeiny... jestem w ciąży... herbatę. 
-Dobrze... - poszła zakłopotana do kuchni.
   Mia nawet na mnie nie patrzyła. Spojrzałam na nią i podeszłam do niej. 
-Mia... chciałabym Ci powiedzieć, że nic mnie nie łączy z Alexem. Głupio mi, że wyszło jak wyszło wcześniej, nie byłam stabilna... miałam problemy... to nie tłumaczy nawet mojego wrednego stosunku do sytuacji... Obie walczyłyśmy o jednego faceta, nienawidząc się przez to... Ja wychodzę za mąż z Christianem, jestem z nim w ciąży... chciałabym załagodzić... chociaż w części... nasze stosunki... Mimo wszystko chciałabym cię zaprosić na ślub... Proszę, przyjmiesz czy nie przyjmiesz... zadecydujesz sama. Miło będzie jak wpadniesz... - podałam jej zaproszenie, wzieła je patrząc na mnie z mieszanymi uczuciami i nie odezwała się słowem. 
   Alyssa przyniosła herbatę, wzięłam łyka i zaczęłam się niecierpliwić. 
-Co się tam do cholery dzieje... - powiedziałam w tym samym czasie z Mią.
-Chodź, sprawdzimy. - zaproponowałam niepewnie. 
   Bez wahania poszła ze mną. Wyszłam a ona za mną, a nasza dwójka rozmawiała, wyglądało to jakby się o coś kłócili, oczywiście... jak to mój narzeczony, był niewzruszony. 
-Ej, chłopaki, skończyliście?! - krzyknełam podirytowana chcąc przerwać ich dyskusję. 














   Obydwoje spojrzeli na mnie. W oczach Alexa widziałam ból i cierpienie, jednak nie uległam. Wiedziałam co chcę, kogo kocham i nie rzucę planów związanych z Christianem. Wolałam to życie od niezdecydowanego wiecznie faceta. Poza tym... zatracałam się w Christianie zapominając o uczuciu do Alexa w zupełności. Stawałam się... obojętna, ale miła jednocześnie. 
-Zaraz kończymy, Cath. Wróćcie do środka. 
   Spojrzałam na nich niezadowolona i po chwili odeszłam niepewnie. 















-Niech to się skończy... mam dużo do zrobienia... - szepnęłam do siebie.
   W końcu wściekłam się, wstałam i podziękowałam serdecznie za mimo wszystko miłe przyjęcie mnie do ich domu, za herbatę i gościnę, po czym wyszłam. Podeszłam do Christiana i pociągnełam go za ramie tuląc się do niego. A on dalej rozmawiał z Alexem. 
-Pogadacie sobie na ślubie, teraz chciałabym odwiedzić rodziców... 
  Alex spojrzał na mnie i na Christiana, jakby był zirytowany.
-Grasz sobie na niej. - skomentował.
  Christian parsknął śmiechem, rozbawiony. 
-Zajmij się swoją Mią, dobrze? Widzim się na ślubie. - mrugnął do niego.
   Otworzył mi drzwi do samochodu pasażera, wsiadłam a on je zamknął, potem wsiadł na miejsce kierowcy i odjechał z piskiem opon, lekko driftując, zaśmiałam się.
-Naucz mnie! - powiedziałam z ekscytacją. 
-Jak urodzisz. - odparł rozbawiony. 
  Nie interesowało o czym gadał  z Alexem. Ani trochę nie chciałam wiedzieć. 
  Chciałam już zobaczyć rodziców... 
  Gdy otworzyli mi drzwi... zamarli. Przytulili mnie ciesząc się, że ich w końcu odwiedziłam. Oni tez myśleli, że nie żyję... potem ojciec starał się mnie odnaleźć... pokochali Christiana, a raczej mama. Gdy dowiedzieli sie o ciąży... byli w szoku ale prze szczęśliwi... zaczynałam być naprawdę szczęśliwa i kochać życie, które udało mi sie wywalczyć decyzjami, dobrymi i złymi... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz