-Nie zobaczymy sie dlugo...
-Nie koniecznie. Poza tym, Ty nie powinienes sie do mnie tak przywiazywac. Jestem typem niezdecydowanej kobiety, ja nie wiem gdzie isc, co robic ze soba... Co bedzie tam... nie wiem! - usmiechnelam sie. - Widze plusy tego, ze tam trafie... rozmowa z ojcem duzo mi dala... Jednak nie przywiazuj sie do mnie... oboje nie powinnismy tego robic... Ale to urocze, ze tak sie mna interesujesz. - spojrzalam na niego.
Alex zasmial sie pod nosem.
-Kompletnie cie nie ogarniam.
-I to... - zblizylam sie do niego i spojrzalam w oczy. - jest w tym najlepsze.
-Cathy! Nathan przyszedl do ciebie!
Serce mi drgnelo. Brata nie widzialam wieki, poza tym dawno nie zapuszczal sie na rejony rezerwatu, nie nalezy do zadnego stada... Nie wiem dlaczego... Wybral zycie hybrydy, a mial szanse w sforze... podobno... jak mi mowil... wygrala milosc z powolaniem. Idiotyzm. Nie jestem zwolennikiem milosci damsko meskiej. Zwiazki... okropnosc.
-Ta, nie pali sie. - machnelam reka. -To jak? Moze gdzies skoczymy? - odparlam jak gdyby nigdy nic.
Zdziwiony spojrzal na mnie ponownie.
-Naprawde cie nie ogarniam. - zasmial sie znowu.
Spojrzalam sie na niego. Lubilam od chwili zmiany zwracac na siebie uwage facetow, jednak nie zobowiazujaco. Mialam w sobie cos nowego, z czym nie umialam walczyc, jednak ta zmiana mi sie podobala, stara ja uwielbiala nowa siebie. I to, ze kokietowac umialam wysmienicie. Jednak nie chodzilo tu o zabawe, moze czasem owszem... jednak tutaj... to relacja prawie ze przyjacielska.
Zawsze robilam to co chcialam, wiec zrobilam to, na co mialam ochote przez chwile. Jak zwykle, z zaskoczenia.
Oderwalismy sie od siebie, usmiechnal sie, chcial odwzajemnic pocalunek jednak ja z usmiechem sie odsunelam. Spojrzalam na niego jak gdyby nigdy nic i wzruszylam ramionami.
-To jak? Do zoba?
-Tak... tak po prostu? Przed chwila mnie pocalowalas...
-No... tak. - wzruszylam ramionami ponownie. - Przyjacielskie takie... do widzenia, o!
Parsknal pod nosem, pokrecil glowa i bez slowa wyskoczyl przez okno.
Zeszlam na dol i pobieglam po schodach do brata. Nath przytulil mnie i usiedlismy rodzinnie w salonie. Bylo jak dawniej... do czasu... niestety...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz