-Jak się trzymasz? -zapytałam podchodząc bliżej i siadając obok przyjaciółki.
-Słabo.-westchnęła- Ja na prawdę go kocham. -odparła smutna.
-Wiem Mia. Przykro mi jednak nie da się zmusić kogoś do miłości..-powiedziałam to co myślałam.
-Ale nie rozumiesz.. ja myślałam że.. że on.. mnie kocha..
-Dał Ci to do zrozumienia w jakiś sposób?
-Przespaliśmy się.
-Co.. Kiedy???
-W ostatnią pełnie. Co prawda byliśmy trochę pijani ale wiedzieliśmy co robimy.. ja przynajmniej wiedziałam..
-Mam brata kretyna.. przepraszam Cię za niego..-odparłam załamana.
Mia siedziała smutna. Widziałam jak łzy spływają jej po policzkach. Dawno nie widziałam żeby płakała.
-On kocha tamtą?
-Kogo? Tą wiedźmę??
-Tak..
-Nie, coś ty to nie jest legalne. Ona nie jest wilkołakiem. Nie możemy przecież być i innym gatunkiem. Nawet związek z człowiekiem jest zakazany.
-Lissa... nie mogę bez niego żyć.
Przytuliłam przyjaciółkę.
-Wiesz co jest młoda godzina jeszcze.-powiedziałam patrząc na telefon-No dobra jest prawie północ ale kluby i bary są jeszcze otwarte. Chodź zabawimy się.
-A nie będziesz miała problemów?
-Napisze Alexowi że jestem z tobą. Nabroił to niech się nie czepia.
-No dobrze. A jak tam twoja kostka?
-Już bardzo nie boli.
Poszłyśmy do miasta. Nie często opuszczałyśmy rezerwat ale to nie był problem. Lubiłam zabawę. Szkoda tylko że Alex i rodzice traktują mnie jak dziecko.
***
Po godzinie tańczenia i picia byłyśmy już trochę podchmielone. Fajnie że akurat impreza odbywała się w klubie gdzie jedna z sal była na zewnątrz. Nie lubiłam tłumów a tam przynajmniej było świeże powietrze.
-Lissa!!! Trzymaj!!-krzyknęła Mia idąc z drinkiem.
Wypiłam szybko i wróciłam na parkiet.

Noc zapowiadała się fantastycznie.
Dochodziła 3 w nocy kiedy właśnie czekałyśmy z Mią na swoje drinki które przygotowywał barman.
Mimowolnie spojrzałam za siebie w stronę drzwi. Mój wzrok natrafił na chłopaka. Powinnam go wcześniej wyczuć. To był ten wampir. Przyszedł razem z tamtym który kierował wtedy samochodem. od razu mimo iż byłam trochę podpita go poznałam. Weszli na salę rozglądając się. Nasze oczy się spotkały. Potrwało to chwilę aż w końcu odwróciłam wzrok nie wiem czy bardziej speszona czy przerażona.
-Wampiry.-odparła nagle Mia.
-Co?
-Tam przy drzwiach. Dwa wampiry.
-A no tak.. wiem. Czuję ich.
-Może pójdziemy już? Jesteśmy poza rezerwatem, nie damy im rady we dwie.
-Spokojnie. Jeśli maja choć odrobinę honoru to nas nie zaatakują.-odparłam dziwnie pewna swego.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Może zadzwonimy po chłopaków? W razie czego nas obronią?
-I co? Później już nigdy nas nie wypuszczą rezerwatu? Nie ma mowy. Na razie nic się nie dzieje. W tłumie jesteśmy bezpieczne. A poza tym.. już ich znam.
-Co? Jak to ich znasz?
-To oni kierowali tamtym samochodem..
Mia spojrzała się na mnie zaskoczona. Ja tylko wzruszyłam ramionami, dopiłam swojego drinka i poszłam na parkiet.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz