środa, 21 marca 2018

Od Alexa

Jechałem motocyklem kiedy zobaczyłem Alysse. Szła poboczem. Zatrzymałem się obok niej.
Dopiero teraz zobaczyłem że kuleje.
-Co się stało? - zapytałem podbiegając do niej.
-Jakiś idiota we mnie wjechał. - parsknęła.
-Jak to? Jedziemy do Ewy musi Cię opatrzeć.
Była moją młodszą siostrzyczką więc nie miała nawet szans sprzeciwić się mi. Pomogłem jej usiąść na motocykl i pojechaliśmy.
Ewa od razu ją opatrzyła.
-Mówiłam Alexowi że nic mi nie jest. Jestem wilkołakiem rany szybko się zagoją. - odparła nadąsana że zrobiłem takie zamieszanie.
-Masz zwichniętą rękę i skręconą kostkę. Siniaki szybko znikną jak i urazy ale uważaj na siebie. Wszyscy uważajcie. To że jesteście wilkołakiem i szybko się uzdrawiacie nie znaczy że jesteście nieśmiertelni.
-Ja to wiem ale nie wiem dlaczego młoda.. W ogóle co ty robiłaś w lesie sama?!
-Trenowałam.
-Jak to trenowałaś?!
-Muszę chyba się umieć bronić?!
-Mogłaś mnie poprosić o pomoc.
-Żebyś mnie w domu zamknął?! Nie mam już pięciu lat a ty traktujesz mnie jak dziecko.
-Bo tak się zachowujesz.
-Nie prawda. Ja przynajmniej wiem co chce.
Spojrzałem na nią zły.
-Chłopaki doprowadzą Cię do domu.
-Nie dzięki. - burknęła.
-Dzieci dzieci nie kłóćcie się...-westchnęła Ewa.
-Muszę iść jak wrócę do domu to masz już tam być.
-Tak oczywiście.. - burknęła.
Kochałem ją a ona mnie ale nie rozumiała tego że się o nią martwiłem. Była bardzo drobna i delikatna. No i była moją jedyną siostrzyczką. Od kiedy tamten wampir pojawił się u nas miałem złe przeczucie.
W dodatku nie mogłem uwierzyć że Cathy była z nim. Nic nie pamiętała? Nie mogłem uwierzyć że była z tym wampirem dobrowolnie z własnej woli. Jednak już kiedyś zadawała się z wampirem wiedząc kim jest.. Dodatkowo nie dało mi spokoju to że wtedy przyjechała tu. Niby chciała odejść i ma kogoś ale przyjechała do mnie. O nocy spędzonej razem nikomu nie mówiłem. Nadal miałem wrażenie jakby to wydarzyło się zaledwie wczoraj. Kochałem ją? Nie wiem.. czułem coś do niej jednak czy to była miłość? Wiedziałem jedno, nie mogę pozwolić by ten wampir ją krzywdził. 


***


Wieczorem zadzwoniła do mnie Mia. Chciała ze mną porozmawiać. Zgodziłem się na spotkanie.
-Alex..-zaczęła.
-Słucham.
Spojrzała się na mnie lekko przestraszona.
-Kocham Cię. Wiesz o tym. Od szczeniaka za tobą szaleję. Chciałabym byśmy..
-Mia..-westchnąłem-Nie wiem czy to dobry pomysł..
-Ale Alex! Jak to? Nie kochasz mnie? A tamta noc?
-Mia nie zrozum mnie źle.. ostatnio trochę namieszało się w moim życiu. Nie jestem pewien niczego.. Nie chcę podejmować na razie żadnych decyzji. 
-To ją kochasz..
-Tego też nie powiedziałem.
-Ona nie jest nawet wilkołakiem! 
-To się nie liczy. Jej nie ma tu nawet. Nie o nią chodzi tylko o mnie.-odparłem i widząc że nic już ta rozmowa nie wniesie odszedłem zostawiając ją. 

Podobny obraz

Przemieniłem się w wilka i pobiegłem do domu mając nadzieję że Alyssa tam będzie. Dziewczyna ma talent do pakowania się w problemy. 



OCZAMI ALYSSY 


Zastanawiałam się cały wieczór co zaszło tam na drodze. Próbowałam to wszystko ogarnąć. Zostałam potrącona przez dwa wampiry. Jeden z nich.. ten który do mnie podbiegł. Jakby się zmartwił? Po co w ogóle chciał znać moje imię? No bo od kiedy wampiry się interesują wilkołakami? Bardziej prawdopodobne by było jakby mnie tam zabili.. a nie wypytywali o imię.. A ten drugi.. Znał mojego brata? Tylko skąd? Alex przecież nienawidzi wampirów. Jak w sumie cały nasz gatunek.
Wróciłam myślami do tego miłego(!) wampira. Czemu powiedział że jestem cudowna? Nie mieściło mi się to wszystko w głowie.. 
Z myśli wyrwał mnie telefon od Mii.
-Hallo?
-Lissa..-płakała.
-Co się stało?
-Możesz wyjść?
-No tak ale powiedz co się stało?
-Alex dał mi kosza..
Przyjaźniłam się z Mią. Wiedziałam że podkochuje się w moim bracie ale wątpiłam w to czy on odwzajemnia jej uczucie. Było mi ciężko być między młotem a kowadłem. 
-Gdzie jesteś?
-W lesie. Nie mogę usiedzieć w jednym miejscu. 
-Idź na polankę-powiedziałam mając na myśli polanę na której robiliśmy w czasie pełni imprezy. 
-Za ile będziesz?
-Daj mi kilkanaście minut. Muszę wymknąć się przed bratem. 
-Dobrze. Będę czekać. 
Rozłączyłam się. Wzięłam swój plecak i wpakowałam do niego z braku rodziców dwa wina. Wiedziałam że Mia będzie potrzebować tego. 
Wyszłam niezauważona. Było ciemno ale dzięki mojemu wilkołaczemu wzrokowi widziałam doskonale a i szybko poruszałam się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz