Zamknąłem na chwilę oczy. Będę miał ogromne kłopoty. Wszystko przez ten pocałunek jednak.. miałem mieszane uczucia. Podobał mi się? Nie powinienem mieć co do niego sprzecznych uczuć. Był mi zakazany. Cathy nie była wilkołakiem.. A jednak mimo to coś mnie do niej ciągnęło.
-Co teraz zamierzasz zrobić?
-Nie wiem ucieknę gdzieś daleko.. Nie wrócę..
-Nie wrócisz?
-Nie mogę. Rozpoznają mnie i zaczną się domyślać że nie zginęłam. Muszę uciekać..
-Po co to wszystko? Co się stało w tej szkole że jesteś w stanie to wszystko zrobić?
-Coś się że mną dzieje.. Nie wiem co.. Nie mogę ani tam zostać ani tu..
Szliśmy polną ścieżką.
-W co ty się znowu wpakowałaś Cathy.
-Nie mogę Ci wszystkiego powiedzieć.
-Nie rozumiem.. Na prawdę nie rozumiem już Cię. Masz wielką skłonność pakowania się w kłopoty.
No i przy okazji mnie.. - dodałem w myślach myśląc o tym pocałunku no i że Mia go widziała. Będę miał problemy jak nic...
-Alex.. Wybacz że Cię mieszam w to wszystko. Chciałam się tylko pożegnać..
-Rozumiem ale czemu akurat ze mną? Ostatnio nakrzyczałaś na mnie jak chciałem porozmawiać..
-Wybacz. Jestem tym wszystkim skołowana.
-Chciałbym Ci pomóc ale nie wiem do końca co się dzieje.
-Nie mogę Ci powiedzieć.
-A no właśnie.. - odparłem
Zatrzymaliśmy się.
-Muszę już jechać. Czas mnie goni.
-Zobaczymy się jeszcze? - zapytałem mimowolnie.
Spojrzałem jej w oczy. Było w nich dużo niepewności.
-Nie wiem.. Raczej nie. Nie mogę tu wrócić.
Westchnąłem.
Dotknął jej podbrudka i pocałowałem ją.
Objęliśmy się. Nie wiem czemu to zrobiłem. To było silniejsze ode mnie. Nie myślałem o konsekwencjach.
-Alex..
-Tak?
-Chodź ze mną.
Zastałem nadal mając ją w ramionach.
Zamknąłem oczy.
-Chciałbym ale nie mogę. Jestem następcom Alfy. Nie mogę porzucić stada. - odparłem smutny?
Cathy miałem nadzieję że zrozumiała iż naprawdę mimo tego co chce nie mogłem z nią odejść.
-Rozumiesz mnie? - zapytałem patrząc jej prosto w oczy.
-Tak.. Muszę już.. Czas mnie goni.
Odeszła ode mnie na kilka kroków.
-Może do zobaczenia Alex.
-Mam nadzieję że do zobaczenia. Uważaj na siebie.
Wsiadła do samochodu. Spojrzała jeszcze się w moją stronę poczym odjechała.
Kiedy jej samochód zniknął za zakrętem zmieniłem postać i zawyłem. Tak głośno by to usłyszała.
****
Wróciłam do swojego domu. Po drodze jednak spotkałem wściekłą Mię.
-Co to miało być do cholerny jasnej?!
-Co co?-zapytałem zamyślony.
-Najpierw spędzasz ze mną całą noc a potem ledwo co wyszedłeś ode mnie i już idziesz w ramiona innej?!
-Mia..
-To czarownica!!! Śmierdzi magią na kilometr!!! Nie możesz z nią!!!
-Mia uspokój się..
-Nie.
-I co powiesz teraz o tym starszyźnie?! Chcesz by mnie wywalili?
Zamilkła. Chyba sama nie wiedziała co z posiadaną wiedzą zrobić.
-Nie powiem.. Nie chcę byś został samotnym omegą.. Mimo iż mnie zraniłeś.
Kamień spadł mi z serca jednak czemu w głębi duszy byłem mimo to smutny?
-Kochasz ją? - zapytała Mia nagle.
Spojrzałem się na nią. Był bardzo smutna i płakała dopiero co o czym świadczą czerwone oczy.
-Nie.. - odparłem jednak po chwili dodałem-Nie wiem Mia. Skąd to pytanie?
-Widziałam coś w twoich oczach jak byłeś przy niej..
Mia dobiegła przemieniając się w wilka. Wiedziałem że bardzo ją zraniłem.. Jednak to nie do końca to mnie tak bolało..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz