-Wczesniej Cie tu nie widzialem, skad jestes?
-Stad i stamad... nalejesz? - pomachalam szklanka z usmiechem.
-Jasne... wiesz co? Jestes naprawde sliczna...
Zasmialam sie.
-Dziekuje.
Zlapalam whisky i wyzerowalam po czym skierowalam sie do wyjscia.
Przede mna stanal Adrien. Usmiechnelam sie. Od przemiany zaczelam zachowywac sie Jak nie ja... Przed powolny naplyw mocy ktora mnie ogarniala przestalam sie bac. Czulam sie przez to w jakis sposob chroniona.
-Witaj Adrien.
-Wiedzialem, ze to ty. - blysnal zebami.
Zlapal mnie za reke i scisnal mocno. Teraz nad soba nie panowalam. Zaczelam sprawiac mu bol. Nie wiem jak, nie wiem co robilam. W srodku krzyczalam, jednak na zewnatrz... podobalo mi sie to. Zwijal sie z bolu, ludzie nas obserwowali. Nagle sprawilam, ze uniosl sie nad ziemie o doslownie centymetry, jednak wcale nie chcialam przestac.
-Jesli jeszcze raz sie do mnie zblizysz to nie recze za siebie.
-Cathy! - uslyszalam glos Alexa.
-Co ty... - spytal jeden z jego kolegow.
Nagle Adrien upadl.
-Mam dla was wampira. Nie dziekujcie. - odparlam i ruszylam w strone drzwi wyjsciowych.
-Wiedzialem, ze to ty. - blysnal zebami.
Zlapal mnie za reke i scisnal mocno. Teraz nad soba nie panowalam. Zaczelam sprawiac mu bol. Nie wiem jak, nie wiem co robilam. W srodku krzyczalam, jednak na zewnatrz... podobalo mi sie to. Zwijal sie z bolu, ludzie nas obserwowali. Nagle sprawilam, ze uniosl sie nad ziemie o doslownie centymetry, jednak wcale nie chcialam przestac.
-Jesli jeszcze raz sie do mnie zblizysz to nie recze za siebie.
-Cathy! - uslyszalam glos Alexa.
-Co ty... - spytal jeden z jego kolegow.
Nagle Adrien upadl.
-Mam dla was wampira. Nie dziekujcie. - odparlam i ruszylam w strone drzwi wyjsciowych.
-Zabrac go. Cathy! Czekaj. - zawolal Alex.
Odwrocilam sie do niego.
-Ty dokad? Zrobilas zamieszanie... ludzie...
Nagle przestalam widziec, stracilam swiadomosc tego, co robie.
Po wszystkim wrocil mi wzrok a wszyscy patrzyli sie na mnie w samohodzie.
-Gdzie jestem?
-Wszystkim wyczyscilas pamiec...
-Co takiego..?
Bylam w szoku... Moje moce byly zbyt silne...
Odwrocilam sie do niego.
-Ty dokad? Zrobilas zamieszanie... ludzie...
Nagle przestalam widziec, stracilam swiadomosc tego, co robie.
Po wszystkim wrocil mi wzrok a wszyscy patrzyli sie na mnie w samohodzie.
-Gdzie jestem?
-Wszystkim wyczyscilas pamiec...
-Co takiego..?
Bylam w szoku... Moje moce byly zbyt silne...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz