wtorek, 20 lutego 2018

Od Cathy

  Nie chcialam o tym z nim gadac. To nie jego zasrany interes! Jednak nie pokazywalam irytacji, staralam sie opanowac. Gdy pojechalismy do miejsca do ktorego Alex mnie chcial doprowadzic sciagnelam kask z glowy i spojrzalam na niego.
-O co chodzi? I tak poza tym sama bym sobie poradzila z wyjsciem stamtad.
-To wszystko prawda?
-Co cie to obchodzi?
-Gadaj.
-Tak. Kokaina, kradziez... jednak kradzieze byly przez Adriena. Nie chcialam tego robic, jednak... robilam.
-Czyli cpalas?
-Tak. Jestem uzalezniona. - przyznalam.













-Nie wierze...
-Co cie to iteresuje? Z tego co wiem masz kogos, a interesujesz sie mna dosyc podejrzanie. Nie jestem odpowiednia osoba do zwiazkow... masz pewnie fajna dziewczyne. - usmiechnelam sie. - Ja po przemianie nie jestem soba, nie jestem mila, jestem po prostu... skomplikowana. Odwiez mnie do domu. Po jutrze wyjezdzam. Musze sie spakowac.

  Droga powrotna jak i pozegnanie... trwalo w ciszy. Nie odpowiedzialam mu na pozegnanie. Weszlam powoli do domu nie ogladajac sie. Ja mu komplikuje zycie. Niech sobie je ulozy beze mnie.
-Jestes! Co to za policja? - spytal ojciec.
-Gdzie mama?
-Jest w pracy...
-To wszystko to pomylka tato. - odparlam swobodnie. - Dlatego mnie wypuscili. Ale... nie chce isc do tej nowej szkoly... Moje zycie sie juz zmienilo... nie chce kolejnych zmian... Ile ich jeszcze przejde w zyciu...
-Wrocisz na przerwe swiateczna skarbie. - odparl spokojnie tata widzac lzy w moich oczach. - Chodz tutaj...
  Przytulilam go mocno. Kochalam go. Najbardziej na swiecie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz