Przez kilka ostatnich dni borykałem się ze swoimi problemami. Udało nam się pozbyć wampira. No i wróciła Mia.
Właśnie siedziałem z nią i chłopakami kiedy przyszedł Jacob.
-Alex nie spodoba Ci się to..
-Co? O czym mówisz?-zapytałem.
-Mają Cathy.
-Kto?-zerwałem się czując na sobie zaskoczony i rozgniewany wzrok Mii.
-Policja. Właśnie tata mi powiedział.
-Ale jak to?
-Jest w coś wrobiona, sprawa śmierdzi na kilometr. Wrobiono ja w śmierć Adriena.
-Ale to by go zabiliśmy..
-Znaleźli przy niej też narkotyki. Sporo..
-Mówiłem że ćpunka!-zaśmiał się Carl.
-Daj sobie spokój z tą wiedźmą..-pociągnęła mnie za rękę Mia.
Odtrąciłem ją mimowolnie.
-Jacob idziemy do twojego taty.
Nie czekając przemieniłem się i pobiegłem. Przyjaciel pobiegł za mną.
Słyszałem oburzone krzyki Mii. Wiedziałem że nie jestem jej obojętny i że była zazdrosna o Cathy ale nie mogłem teraz po prostu olać tej sprawy.
***
W domu Jacoba od razu zacząłem rozmowę z jego tatą.
-Musicie ją wypuścić.
-Dlaczego? Są dowody przeciwko niej..
-Ale to nie ona. To znaczy to morderstwo Adriena i te narkotyki.
-A jubiler?
-Ten wampir ją omotał.-stanąłem w jej obronie mimo iż intuicja podpowiadała mi że nie mam racji.
-Masz na to dowody?
-A jak udowodnię to że ten wampir nią manipulował toją wypuścisz?
-Tak, policjant który zajmuje się tą sprawą jest pod moimi rządami.
-To super.
-Ale będę musiał dać dowody na jej niewinność.
-Wymyślisz coś tato. Wiesz że to sprawa naszej kategorii. -powiedział Jacob.
***
Wieczorem czekałem pod komisariatem oparty o swój motocykl kiedy otworzyły się drzwi i wyszła Cathy.
-Wiedziałam że maczałeś w tym łapska.-odparła.
-Wsiadaj. Musimy porozmawiać.-odparłem sucho.
-My? O czym? Ostatnio w ogóle się nie odzywasz a teraz nagle znów chcesz pomóc? Za trzy dni wyjeżdżam.
-Właśnie musimy o tym też porozmawiać a nie odzywałem się bo miałem kilka pilnych spraw do załatwienia. Wsiadaj tu nie będziemy rozmawiać.
Niechętnie wzięła ode mnie kask i usiadła za mną na motocyklu. Pojechałem do mojego ulubionego miejsca. Tutaj nikt nas nie znajdzie. A przynajmniej nie za szybko..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz