Byłem w szoku. Czyżby Ato była zmiennokształtną?? Ale wtedy nie powinna jej być potrzebna księga. Zmiana ciała przychodziłaby sama z siebie, z głowy a nie z zaklęcia. A więc może czarownica???
Musiałem troche o tym poczytać. Cały dzień i większość nocy spędziłem u Ewy na strychu czytając nasze księgi. Nic nie znalazłem na temat przypadku Ayo. Chodź może.. Sam nie wiem... Raczej nie...
Wszystko pasowało pod czarownicę. Księga zaklęć i przeróżne czary. Ale czy aby na pewno to było to???
Musiałem porozmawiać z kimś ze starszyzny.
Poszedłem do Ewy.
-Ewa.. Mam dziwną sprawę. Czyczarownice od początku wiedzą kim są?
-Raczej tak, jeśli wychowują się w szabacie. Jeśli nie, rodzina mogła to ukrywać.
Nie dało mi to odpowiedzi..
-A dlaczego to Cię interesuje? W naszych okolicach dawno nie było czarownic.
-Tak jakoś..
Nie za bardzo chciałem o tym wszystkim opowiadać. Przynajmniej nie teraz. Musiałem najpierw się o wszystkim dowiedzieć.
***
Wieczorem następnego dnia wytropiłem Ayo. Przenieśli się już do mieszkania w rezerwacie.
Rzuciłem małym kamyczkiem w okno jej nowego pokoju. Nic. Musiała nie usłyszeć. Ja jednak ją słyszałem. Rozpakowywała pudła.
Rzuciłem jeszcze raz.
Nic.
Zdeterminowany wskoczyłem na balkon od jej pokoju. Podeszłem do drzwi i zapukałem. Przestraszyła się.
-Co ty tu robisz??
-Chciałem porozmawiać..
-Ale jak ty tu..-spojrzała w dół.
-Umiem się wspinać.-skłamałem.
-Aa..
Chyba mi nie do końca uwierzyła.
-Wejdźmy do środka może.-zaproponowała.
Weszliśmy. Usiadłem u niej na łóżku i spojrzałem na wielkie pudła.
-Udana przeprowadzka?
-Weź.. Pierwszy raz jestem w rezerwacie.. Dziwnie tu.
No jeśli wziąść pod uwage że większość mieszkańców rezerwatu to wilkołaki to można stwierdzić że bywa tu dziwnie..
-Ale bezpiecznie. Ten wampir ci nic tu nie zrobi.
I właśnie popełniłem błąd.
-Kto??? Skąd ty wiesz..
-Em wiem sporo rzeczy
-Ale ty przecież bie jesteś wampirem..
-Nie-zaśmiałem się-Sam bym przebił się kołkiem jakbym był jednym z tych krwiopijców.
-Kim ty jesteś???
-Alex już się przedstawiałem.
-Nie o to pytam.
Nie wiedziałem czy mogę jej na tyle ufać. W końcu nie wiedziałem do końca czym ona jest oraz co ją łączy z tamtym wampirem. Jednak coś mi mówiło że jej mogę zaufać.
-Chodź.
Wyszedłem na balkon i zeskoczyłem.
-Skacz złapę Cię.
-Nie.. Nie zrobie tego!
-Dawaj. Chcesz wiedzieć kim jestem???
To ją przekonało bo zeskoczyła, prosto w moje ramiona. Spojrzałem jej w oczy poczym odstawiłem ją na ziemię.
Złapałem ją za rękę i pociągnąłem ją w strone lasu.
Kiedy już nikt nas nie mógł zobaczyć zatrzymałem się.
-Co jest??? Czemu jesteśmy w lesie??
-Bo to mój dom.. Tak jakby..
-Kim ty jesteś???
Zdjąłem koszulkę i buty. Nie przeskadzały by mi ale jakoś lepiej się czułem bez nich.
-Co ty robisz?!
-Spokojnie.
Przemieniłem się. Opadłem na cztery łapy obok niej. Między moim pyskiem a jej twarzą było zaledwie kilka centymetrów. Patrzyłem w jej przerażone oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz