Goran ciągnął mnie jak oszalały, jakby się... czegoś bał? Ja usłyszałam coś w zaroślach i mam świadomość, że są tu wilki. Jednak w pierwszej chwili myślałam, że to one, jednak ujrzałam tylko kawałek ciemno brązowego futra - stwierdziłam, że to sarna. Wystraszyłam się nie na żarty, jednak gdy to sobie uświadomiłam - swobodnie poszłam z psem w stronę miasta.
Odprowadziłam Gorana do mieszkania Nathana, nigdy nie zamykał mieszkania. Kretyn... W środku była ciemnica, żaluzje pozasłaniane, jak na kamienicę mieszkanie nie było małe, było w sam raz dla kogoś, kto w domu spędza tyle co nic...
Nathan jest typem imprezowicza, mało co jest w domu. Albo zawsze gdzieś wychodzi - z Lucy czy bez - wszędzie go zawsze pełno.
Zostawiłam psa i wyszłam z budynku krocząc przed siebie do Adriena.
-Ayo! - krzyknęła... no właśnie, o wilku mowa.
-Lucy... - uśmiechnęłam się i podeszłam do przyjaciółki.
Po uścisku ta wariatka patrzyła na mnie, jakby coś się stało.
-Gdzie Nath? Właśnie do niego szłam...
-O, nie ma go... Poszedł... gdzieś. Nie wiem gdzie, spotkałam go w lesie i zniknął... podobno na chwilę.
Skwasiła nagle minę, jakby w zamyśleniu i jednocześnie zmartwieniu.
-Mniejsza... a Ty? Gdzie się wybierasz?
-Do Adriena.
-Po co...? Wiesz, że znajomośc z nim nie jest najlepsza... Miałaś z nim nie rozmawiać! Ten chłopak jest zły...
-Nie jest, nic sie nie powtórzy.
-To wiem. - odparła zła, po czym odeszła.
Ja ruszyłam w swoją stronę, dziwna jakaś była... No cóż, ona odkąd ją znam jest najdziwniejszą osobą jaką poznałam.
Weszłam do kamienicy na innej dzielnicy na samym końcu miasta. Tam mieszkał Adrien. Zapukałam na pierwszym piętrze spokojnie, czekając aż mi otworzy.
-Wejdź, wejdź... co cię tu sprowadza? Dobre połtora roku się nie widzieliśmy. - zaśmiał się i wpuścił mnie do środka.
Zawsze był osobą mającą kasę. Nie przez dzianych rodziców, przez to, że sam zarabiał. I to całkiem nieźle. Od 16 roku życia się usamodzielnił, i utrzymywał się jako małolat z takich różnych rzeczy.
-Ale... skoro tu jesteś, musisz być tu po coś. - uśmiechnął się.
-Nie robię już tego, Adrien. - odparłam poważnie.
Zaśmiał się.
-Nie osłabiaj mnie. Okłamiesz Nathana, siebie, Lucy, Alice... ale nie mnie, dajże spokój.
Adrien był... mieszanką wampira i człowieka, co czyniło go nietykalnym. Urodzony jako kolejne pokolenie, jedno z silniejszych wampirów. Miejsce, gdzie same pierwsze wampiry urzędują i rządzą, ustalają zasady, oczywiście swojej rasie, to Wenecja. Jednak Adrien jest tutaj bo został spłodzony przez człowieka, co czyni go ''innym'' jednak ma niesamowitą moc, dzięki której jest jednym z pupilków. Nie boję się Adriena, jest mimo tego pierwszą, i podobno jedyną taką istotą na świecie, ma wiele zamiarów - między innymi zamordować cały ród swojej rodziny. Wtedy jemu przypada władza.
Adrien ma niesamowitą moc, której sama widziałam, jak używa - wysysanie energii, wspomnień i sił, nawet do życia - jednak jedno takie wyczerpanie kiedyś go osłabiało, ale potem silny był jeszcze bardziej. Jednak Adrien nie żywi się w tym rejonie - poza granicami. Dlaczego? Tego nie chce mi powiedzieć.
Czy się go bałam? Owszem. Dlatego robiłam, co kazał... kiedyś. Jedyna osoba, której się wtedy bałam. Jednak teraz wcale sie go nie boje.
-Zrobisz to, przecież oboje dobrze wiemy. - uśmiechnął się spokojnie.
-Nie.
Wyciągnął z szuflady z poukładanymi w osobnych puszkach tzw. fotki w których były narkotyki. Pomachał mi przed oczami, następnie zrobił kreskę i podrzucił mi pod nos, podając jednocześnie dolara.
-Nie. - powtórzyłam stanowczo. - I nie będę...
-Nie musisz się mnie słuchać. Ale to nowy towar. Prosto z mojej ręki.
-Co?
-Ja sie tym zająłem - dosłownie. To wszystko jest moje. Wiele się zmieniło...
Spojrzałam na kokainę w idealnej kresce na dłoni Adriena.
Po to tu przyszłam...
A więc, zrobiłam to.
-Chce tego więcej. - odparłam po chwili.
-Nie ma sprawy. Spróbuj tego - podal mi w czarnym kuferku ''coś''...
-Co to?
-Nowe, lepsze, lepiej się poczujesz. Czy kiedyś się na mnie zawiodłaś?
-Nie...
-To weź. - uśmiechnął się.
Wzięłam to i posiedziałam chwilę ze starym... ''znajomym''... i wyszłam. Moi rodzice oczywiście o tym nie wiedzieli, gdy zaczęłam miałam 16 lat, dwa lata później od Adriena. Jednak on... umie przekonać, umie sprzedać... a tym razem dostałam to za darmo. Więc nie mogłam odmówić... tym bardziej, że mój nałóg wracał i to ze zdwojoną siłą...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz