czwartek, 29 marca 2018

Od Alyssy

-Nie!!! - krzyknęła przez sen co mnie obudziło.
Koszmar okazał się jawą. Nadal byłam w tej zatęchłej piwnicy. Nie czułam już praktycznie całego ciała. Zaczęłam pluć krwią.
-Coś złego Ci się śniło? - usłyszałam kpiący głos mojej porywaczki.
-Długo będziecie mnie tu trzymać? - zapytałam tak słabym głosem że zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle zapytałam na głos a nie w myślach.
-Wystarczająco-odpowiedziała potwierdzając że udało mi się zadać tamto pytanie.
Miałam mroczki przed oczami.
-Nie odpływaj. Chcemy się jeszcze z tobą pobawić.
Nagle ktoś wysłał coś na mnie. Zaczęłam okropnie krzyczeć. Całe moje ciała zaczęło mnie palić. Spojrzałam na tego czarownik którego dotychczas nie zauważyłam. Wysłał na mnie całe wiadro wody z tojadem.
Widziałam jak moje ciała tam gdzie nie zakrywa łyżwy go ubrania robi się czerwone i zaczyna krwawić. Nigdy przedtem nawet nie miałam styczności z tojadem. W całej okolicy rezerwatu i w nim samym nie było go. Moi przodkowie pozbyli się go. Stanowił dla nas niebezpieczne zagrożenie.
Zaczęłam wymiotować krwią.
-Fuuuu-parsknęła wampirzyca.
-Może ją uleczyć trochę??? - zapytał magik.
-Po co???
-Jak nam za szybko zejdzie???
-Spokojnie. Jest silna.
Nie czułam się taka.
-Zabijcie mnie.. - wyszeptałam.
-Co to to nie kundelku.-odparła wampirzyca chwytając mnie za włosy.
Uderzyła moją głową w ścianę która tylko odbiła się i opadła bezwładnie. Przez tojadem moje rany się nie goiły.
Miałam tylko jedną możliwość która była praktycznie niemożliwa. Musiałam się przemienić. W postaci wilka moje rany uleczyć by się troszkę szybciej pomimo to jadu który to utrudnia.
Skupiła resztki sił i po starałam się przybrać wilczą postać.
-Nie! - powiedziała pijawka.
Poczułam jakąś blokadę. Uniosła głowę i spojrzałam na czarownik który wypowiadał jakieś zaklęcie. Wywnioskowałam że to on blokuje moją przemianę.
Wampirzyca kopnęła mnie w brzuch.
-A to za starania..
Wyszli zostawiając mnie w kompletnym mroku.
Musiałam się stąd jakoś uwolnić. Poczułam chłodny powiew. Obolała spojrzałam się w kierunku źródła powiewu. Dostrzegłam małe okienko. Zebrała resztki sił i doczołgałam się do niego. Magik go musiał wcześniej sobą zasłonić.
Podniosłam głowę i Dostrzegłam gwiazdy.
Szkoda że nie wiedziałam gdzie jestem. Równie dobrze mogli mnie wywieźć na drugi koniec świata. Nie wiedziałam ile tu już byłam.
Powiew świeżego powietrza rozjaśnił mi trochę umysł.
Musiałam walczyć o życie. Zostałam sama. Nie. Mogłam liczyć na to że ktoś mnie znajdzie. Bo niby jak??? Jeśli zastali ślady byłam zgubiona. Musiałam zacząć jakoś działać bo jak tak dalej pójdzie to umrę tu.
Wróciłam myślami do domu. Przypomniałam sobie rodziców. Pewnie się martwią. Byłam ciekawa co u Alexa.. I Sama.
Nie wiem dlaczego ale ten wampir był dla mnie ważny. Wiedziałam jednak jakie to dziwne. No bo wilkołak i wampir?! Przecież te dwie rasy to swoi naturalnie wrogowie! A ja się z nim całowałam...
Powieki zrobiły się ciężkie. Nie mogłam powstrzymać zmęczenia.
Tylko na chwilkę.. Pomyślałam usypiając.

****

Kiedy tylko się obudziłam kamień spadł mi z serca. Nie przyszli jeszcze do mnie.
Przez sen zregenerowałam trochę sił. Zamknęła oczy i postanowiłam się przemienić.
Ogromne było moje ździwienie jak mi się udało!!!
Dzięki przemianie oswobodziłam się z lin. Kuśtykając i potykając się i własne łapy zacząłem się pod drzwiami. To moja ostatnia szansa.
Długo nie musiałam czekać aż przyjdą. Kiedy tylko drzwi się otworzyły skończyłam i zaatakowała wampirzycę. Miałam przewagę ponieważ nie spodziewała się ataku. Zatopiłam swoje kły w jej ramieniu. Krzyknęła i starała się mnie zrzucić.
Trzymałam się mocno. Od tego zależało moje życie.
Poczułam ból w głowie jakby miała mi zaraz eksplodować.
Zobaczyłam magia wypowiadającego jakieś zaklęcie.
Starałam się jednak nie dałam rady. Puściłam się i upadła twardo na ziemię. Starałam się podnieść jednak łapy ugieły się pode mną.
-Ty suko!!! - krzyknęła wampirzyca trzymając się za zraniona ramię.
Wzięła zamach nogą i kopnęła mnie z całej siły w pysk. Upadła kilka metrów dalej.
-Zabiję tę szatę!!!
-Uspokój się. Nie może od razu umrzeć.
-Ugryzł mnie!!!
-Spokojnie.. Uleczę Cię.
Wyłam z bólu. Moje osłabione ciała samo się przemieniło i leżała teraz w kałuży własnej krwi wylatującej z nie wiadomo mi jakiej rany.
Miqłam szansę i się nie udało. Może gdyby zamiast wampirzyca wszedł pierwszy czarodziej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz