Ślub był piękny mimo iż nie do końca byłam zadowolona z faktu kto jest panem młodym no ale czy tak nie będzie lepiej??? Mia jest w ciąży z moim bratem. Oboje są tej samej rasy. Alex nie będzie musiał opuszczać stada.
Mimowolnie pomyślałam o Same i o tym naszym wczorajszym pocałunku. My tak samo graliśmy w nielegalną grę. Wilkołak z wampirem??? Przecież to niedorzeczne!!! A w ogóle czy ja coś do niego czuje??? Coś w nim mnie pociąga to fakt.. Ale czy byłam w nim zakochana??? Chyba za mało go znam.
Mimowolnie pomyślałam o Same i o tym naszym wczorajszym pocałunku. My tak samo graliśmy w nielegalną grę. Wilkołak z wampirem??? Przecież to niedorzeczne!!! A w ogóle czy ja coś do niego czuje??? Coś w nim mnie pociąga to fakt.. Ale czy byłam w nim zakochana??? Chyba za mało go znam.
Spojrzałam na niego. Rozmawiał z Panną młodą. Uśmiechnęłam się. Podszedł do mnie Jacob. Sam z siebie jak reszta chłopaków nie przyszli by tu ale że ja się uparłam przyjść to oni musieli by mnie ewentualnie obronić.
-Zatańczysz??? - zapytał i zabawnie wyciągnął rękę schylając się.
-Z przyjemnością-zaśmiałam się.
Poszliśmy na parkiet gdzie tańczyło już kilka par.
Jacob obrócił mnie i zaczęliśmy tańczyć.
Miałam na sobie czerwoną sukienkę która przy każdym obrocie kręciła się.
Kupiłam ją kiedyś bo bardzo mi się spodobała. Wiązany gorset, dekolt w serduszko i ten cudowny tiul.. Uwielbiał takie kiecki.
Tańcząc z Jacob śmieliśmy się. Był dla mnie jak starszy brat. W sumie każdy że stada był dla mnie jak rodzina. Chłopaki odkąd pamiętam traktowali mnie jak młodszą siostrzyczkę.
Czasem było to fajne a czasem nie dawało żyć.
Piosenka się skończyła a my udiedliśmy do stołu. Oczywiście my usiedliśmy w swoim wilkołaczym gronie. Szkoda że nie było ze mną Mii ale została w szpitalu z Alexem. W sumie to też się bała tu przyjść. Tyle wampirów a ona wilkołak i do tego w ciąży. Bała się że straci dziecko.
Sam siedział przy Panu młodym. Spojrzałam się na. Niego a nasze oczy spotkały się. Uśmiechnęłam się.
Zobaczył to Jacob.
-Znasz tą pijawkę?? - zapytał.
-Co??? To przecież brat Christiana.. - ucięłam.
-Christiana?? Co taka spokojna jesteś?
-Słuchaj. Nie musimy z nimi walczyć. Oni mają swoje zasady i są honorowi.
-To pijawki.
Przewróciłam oczami.
-Zatańczysz??? - zapytał i zabawnie wyciągnął rękę schylając się.
-Z przyjemnością-zaśmiałam się.
Poszliśmy na parkiet gdzie tańczyło już kilka par.
Jacob obrócił mnie i zaczęliśmy tańczyć.
Miałam na sobie czerwoną sukienkę która przy każdym obrocie kręciła się.
Kupiłam ją kiedyś bo bardzo mi się spodobała. Wiązany gorset, dekolt w serduszko i ten cudowny tiul.. Uwielbiał takie kiecki.
Tańcząc z Jacob śmieliśmy się. Był dla mnie jak starszy brat. W sumie każdy że stada był dla mnie jak rodzina. Chłopaki odkąd pamiętam traktowali mnie jak młodszą siostrzyczkę.
Czasem było to fajne a czasem nie dawało żyć.
Piosenka się skończyła a my udiedliśmy do stołu. Oczywiście my usiedliśmy w swoim wilkołaczym gronie. Szkoda że nie było ze mną Mii ale została w szpitalu z Alexem. W sumie to też się bała tu przyjść. Tyle wampirów a ona wilkołak i do tego w ciąży. Bała się że straci dziecko.
Sam siedział przy Panu młodym. Spojrzałam się na. Niego a nasze oczy spotkały się. Uśmiechnęłam się.
Zobaczył to Jacob.
-Znasz tą pijawkę?? - zapytał.
-Co??? To przecież brat Christiana.. - ucięłam.
-Christiana?? Co taka spokojna jesteś?
-Słuchaj. Nie musimy z nimi walczyć. Oni mają swoje zasady i są honorowi.
-To pijawki.
Przewróciłam oczami.
****
Po pierwszym daniu podeszłam do Cath.
-Hej ślicznie wyglądasz.

-Dziękuję.
-Chciałam Ci pogratulować i życzyć szczęścia.
-Dziękuję.
-Jak ciąża? Brzuszek już spory.
-Dobrze. Czuję że to już niedługo.
-Ehh te nadprzyrodzone ciąże. U nas wilkołaków tak samo ciąża przebiega trochę szybciej.
-Przynajmniej długo nie jest się słonicą. -zaśmiała się.
-Przynajmniej to.-uśmiechnęłam się.
Odeszłam i poszłam się przewietrzyć.

Kawałek dalej usiadłam na ławce. Niebo tej nocy było przepiękne.
-Przepiękne prawda?-zapytałam.
-Widziałem piękniejsze zjawiska.-odparł Sam.
Wyczułam go chwile wcześniej.
Usiadł obok mnie.
-Trochę to ryzykowne. Chłopaki mogą zacząć mnie szukać.
-Mamy trochę czasu.
-Jakby nas zobaczyli..
-Wiem. Wasze zasady nie pozwalają na bratanie się z innymi rasami.
-Niestety..
-Ale kto się musi o tym dowiedzieć?-zapytał biorąc moje ręce w swoje.
-Niby nikt ale czy warto ryzykować???
-Chyba warto..-uśmiechnął się.
-Fajnie tu u was.
-Podoba Ci się?
-Blisko natury..
Spojrzałam w gwiazdy. Tej nocy na prawdę było ich jakby więcej..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz