Mijały dni a ja nadal żyłem tamtym pocałunkiem. Co właściwie się wtedy stało? Dlaczego mnie pocałowała? No a potem zbyła, pozbyła, tak po prostu... Nie rozumiałem jej zachowania. Zaczynałem już nawet sądzić że to wszystko przez stres i przemianę. No bo dlaczego by miała mnie pocałować? Nie czułem że był to zwykły pocałunek.. bo przecież nawet przyjaciele się tak nie całują.
Chłopaki zaczynali się powoli mi przyglądać.
-A co ty taki zamyślony?-zapytał Jacob.
-Tęskni za tą czarownicą..-zaśmiał się Paul.
-Spadaj. Po prostu się zastanawiałem nad czymś. Nie ważne.. lepiej zabierzmy się do roboty.
-Dobrze gadasz.
Zeskoczyłem ze schodów na werandzie i upadłem już na cztery łapy. Zawyłem.
Chłopaki dołączyli do mnie. Dziś prowadziliśmy patrol tylko we trójkę. Eryk nie mógł do nas dołączyć.
Rozdzieliliśmy się i każdy poszedł w swoją część rezerwatu.
Mogłem wreszcie pozostać sam ze swoimi myślami.
W sumie to nie wiem dlaczego ale cały czas myślałem o Cathy. Praktycznie jej przecież nie znałem! Nie wiem więc czemu odkąd ją tylko wtedy na tej polanie zobaczyłem nie mogę przestać o niej myśleć. Dziewczyna jak inne. Może nie do końca bo nie wszystkie są czarownicami, ale.. ona miała w sobie coś takiego...
Mimo woli automatycznie moje myśli rozbiegły się to tej chwili kiedy pierwszy raz ją ujrzałem na tej polanie. Kiedy ten wampir ją zaatakował. Może było mi jej szkoda? Znalazła się w nowej sytuacji i nagle całe jej życie się zmieniło.
Przez zamyślenie nie zorientowałem się że byłem śledzony. Dotarło do mnie to wtedy kiedy ktoś na mnie skoczył. Zrobiłem unik jednak za późno i napastnik przewrócił mnie. Zdążyłem tylko odwrócić się na grzbiet. Zobaczyłem nad sobą tak dobrze mi znane ludzkie oczy należące do śnieżno białej wilczycy.
~Mia co ty tu robisz?
~Śledziłam Cię. Co się stało? Jesteś tak rozkojarzony że nawet nie zauważyłeś że deptałam CI prawie po piętach.
~Zamyśliłem się..
~Mój marzyciel.
Trąciła mnie nosem.
~Zejdziesz ze mnie?
~Bo co?
~Bo zobaczysz co Ci zrobię
Parsknęła i zaparła się bardziej.
Była dużo lżejsza ode mnie i słabsza dlatego z łatwością sprawiłem że to teraz ona leżała pode mną.
~Mmm zaczyna mi się to coraz bardziej podobać.
Wiedziałem że Mia czuje coś do mnie więcej niż zwykłe uczucie którym darzymy przyjaciela. Nie wiedziałem jednak czy odwzajemniaj to uczucie.
Puściłem ją.
~Nie przeszkadzaj jestem na patrolu.
~Widziałam jak patrolujesz.. stado wampirów by Cię minęło a ty byś tego nie zauważył.
~Spadaj Mała.
~Tylko nie mała!
Parsknąłem.
~Dobrze dobrze ale na prawdę muszę iść dalej.
~Do zobaczenia na ognisku.
Dziś była pełnia. Zawsze wtedy robiliśmy ognisko w środku rezerwatu. Piliśmy, tańczyliśmy i się wygłupialiśmy. Jednak to dopiero po północy. Byliśmy wilkołakami pełnia działała na nas bardzo mocno. Zawsze wtedy się przemienialiśmy. Dopiero ok 3 zaczynaliśmy imprezować. To była nasza taka mała tradycja.
***
Ukończyłem patrol równo z chłopakami o dziwo. Nic podejrzanego się nie działo a my coraz bardziej zaczynaliśmy odczuwać wpływ księżyca. Wszystkie nasze zmysły jak co pełnie były bardzo pobudzone.
Dochodził czas na ognisko. Przemieniliśmy się z powrotem w ludzi. Paul rozpalał ognisko z Viktorem. Ja i Jacob przynieśliśmy alkohol.
-Za nas!!!-wznieśliśmy toast kiedy już ognisko się paliło a muzyka grała.
***
Było nas łącznie z 11 osób. Wszyscy młodzi członkowie stada. Dziewczyny tańczyły i Filip z Viktorem też. Siedziałem i piłem właśnie z Jacobem, Paulem i Erykiem kiedy podeszła do mnie Mia.
-Chodź zatańczyć.
-Z tobą?-odparłem z uśmiechem.
Byłem już lekko pijany. W sumie sporo wypiłem już.
Wilkołaki mogą wypić dużo więcej od zwykłych ludzi ale my też mamy swoje granice.
Wstałem i zakręciłem nią. Zaczęliśmy tańczyć. Mia objęła mnie w pewnym momencie za szyję a moje ręce automatycznie zjechały na jej talię. Była bardzo ładną i zgrabną dziewczyną.
Mimo wszystko wielkie było moje zaskoczenie kiedy mnie pocałowała..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz