Z kasa udalam sie do domu, schowalam ja pod lokiem i wzielam pare stowek do portfela po czym poszlam na zakupy. Umililam sobie czas na kupowaniu ciuchow i innych rzeczy. Czulam sie calkowicie bezkarna, bezpiecznie i pewnie kroczylam przez miasto. Nie czulam obaw, to nie moj pierwszy skok na jubilera, zawsze mialam mocne plecy i unikalam policji. Czulam sie bezpiecznie.
Gdy nadszedl dzien szkoly ruszylam krotsza droga przez las. Napotkalam tam Adriena, westchnelam ciezko i szlam dalej.
Zlapal mnie mocno za reke i scisnal, po czym przyciagnal do siebie.
-Nie interesuje mnie, ze nie masz ochoty na brniecie w to dalej. Ale masz talent do tego. Cpunka tez zostanie cpunka. Sama to wiesz. Nie unikaj mnie.
Rozesmialam sie.
-Po pierwsze, nie unikam. Nikogo nie unikam. Nigdy. A po drugie to byl jeden raz, chcialam poczuc znow adrenaline i...
-Jestes zwykla zlodziejka, ale masz w sobie cos co mnie intryguje. Zawsze bylas taka. Jestes mi potrzebna do moich celow. Ale jako czlowiek nie przydasz mi sie...
-Nie chce byc kims jak Ty... - wyrwalam swoja dlon z jego uscisku.
-To ja Cie wprowadzilem w ten swiat, nie ignoruj mnie bo pozalujesz...
-Nikt mi nie bedzie rozkazywal, szczegolnie taki ktos jak ty. - naplulam na niego.
Usmiechnal sie i pokiwal glowa, nastepnie odepchnal mnie az uderzylam o drzewo plecami.
Jego oczy przybraly kolor krwistej czerwieni a ja probowalam sie podniesc.
-No, prosze. Zabij mnie. - smialam sie kaszlac. - Twoje korzenie nie wzbudzaja we mnie szacunku do ciebie, zawsze mnie wykorzystywales.
Gdy ruszyl we mnie i zlapal mnie za szmaty by skonczyc ze mna z krzakow wzbiegly wielkie wilki. Ogromne. Adrien rzucil mnie na ziemie a ja upadlam na brzuch.
Adrien byl niewiarygodnie szybki, wilki jednak go doganialy. Aczkolwiek poruszal sie po drzewach, jakby mial wczesniej z nimi stycznosc.
Wstalam i ruszylam w strone szkoly.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz